anetasa
Wrześniowe mamy`07
Witam się i ja z rana!Niestety z pracy:-( Nam niedziela zleciała nawet nie wiem kiedy do południa siedziałam w kuchni pichcąc obiadek. Jak mała zasnęła poszłam zrocić się na "piękność" potem obiadek i znowu wysłuchałam kazania od mamy że niedziela jest po to żeby spędzić dzień z rodziną i pójś o kościoła. Ja osobiście jestem przeciwniczką chodzenia z takimi dziećmi a już napewno takimi jak moja Tuśka. Kiedy chcę wolę pójść sama. Ale co do mamy to nie dociera i zawsze truje i się obraża w efekcie się zgodziłam i co miałam rację po 10 minutach już wyszłam. Młoda nie wysiedzi w wózku a jak przez chwilę posiedziała to piszczała i rechotała się na cały Kościół tak że wszyscy się rozglądali. W końcu się wkurzyła i trzeba było ją uwolnić i co odrazu biegiem przez kościół ja powolutku za nią jak się obejrzała i mnie zobaczyła to zaczęła uciekać piszcząc i śmiejąc się znowu na cały kościół.Chyba myślała że chcę się z nią bawić w dawaj ją dawaj
W efekcie zakończyło się tak że się wywaliła rozpłakała i nie mogła uspokoić i musiałyśmy wyjść. Tak więc stanęło na moim i już się nie dam przekonać żeby iść z małą niech trochę podrośnie.
W efekcie zakończyło się tak że się wywaliła rozpłakała i nie mogła uspokoić i musiałyśmy wyjść. Tak więc stanęło na moim i już się nie dam przekonać żeby iść z małą niech trochę podrośnie.
a ty i twoja rodzina spedzcie jak wam sie podoba - chociazby lezac caly dzien na kanapie.
:-) Nie znosze wmawiania mi co powinnam robic albo co sie powinno robic zeby nie bylo obciachu albo ogolne zadowolenie otoczenia ze sie nie wyrozniasz...wrrrr
a i tak od wczoraj się do mnie nie odezwała potym jak wyszłam bo pewnie jej zdaniem powinnam zostać z wyjącym dzieckiem bo przecież to tylko dziecko jak zawsze podkreśla



