reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
u nas niestey sytuacja rozwinela sie w piatek tak szybko, ze teraz Stas jest w szpitalu. Zaczelo sie od katarku w nocy, maly zaczal pokaslywac, umowilam sie wiec szybko do lekarza, cale szczescie bo jego kaszelek zaczal byc coraz brzydszy. stas ma zapalenie oskrzeli, na upartego moglibysmy byc w domu, ale ten jego kaszel byl polaczony z dusznosciami wiec nie mialam odwagi zostac z nim w domu na noc. Jest juz coraz lepiej, niestey dostal antybiotyk. Szptala w Gdyni dobrego nie uswiadczysz - Redlowie to personel najchetniej dobilby łopatą, a w miejskim warunki byly dobre jakies 50 lat temu, naprawde nie przesadzam. Za to personel jest zyczliwy i dobrze przygotowany. Wyjdziemy albo jutro albo po swietach. Ja wpladlam tylko na chwile sie przekapac, zmienic ubranie i wracam, bo maz nie ma cycków.

Więc życzę Wam zdrowych wesolych swiat.
 
Wpadłam tylko na moment,żeby życzyć Wam;
Wesołych świąt, pysznej wigilii w rodzinnym gronie, spełnienia wszystkich marzeń w nadchodzącym Nowym Roku!
U nas już po chrzcinach, postaram się wkleić jakieś zdjęcie, Mateusz troszkę marudził w kościele, bo on nie lubi być w kombinezoniku, i nie jeździć wózkiem równocześnie :-), impreza udana, teściowa stanęła na wysokości zadania. Teraz trwają u nas przygotowania świąteczne, co zrobię porządek w naszym pokoju to Lilka skutecznie go usuwa, bałagani wszędzie a tatuś jej w tym pomaga-bardzo ładnie się razem bawią,ale to jest tak,jakbym miała trójkę dzieci ;-).
Carioca-mam nadzieję,że Staś szybciutko wróci do zdrowia i święta jednak spędzicie w domku!
Klavell-cieszę się,że dojechaliście szczęśliwie do kraju.
Muszę uciekać, bo jeszcze mam kupę roboty.
 
Gabids, trudno jakos sensownie zachowac sie w takiej sytuacji. To jest wielka tragedia i cokolwiek bys nie powiedziala nie ukoi to bolu Twojej przyjaciolki. Jedyne co mozesz zrobic to byc z nia myslami i wspierac ja duchowo. Nie pocieszaj i nie mow,ze wszystko bedzie dobrze, bo nie bedzie. Nie mow za wiele,bo to tylko pogarsza cala sytuacje. (Takie jest moje zdanie, ale trudno mi cos wiecej poradzic,bo w zyciu nie bylam w takiej sytuacji). Mojej kuzynce niedawno zmarlo jedno z blizniat jeszcze w ciazy. Sama to przezylam, bo tez jeszcze bylam w ciazy i domyslam sie co mogla czuc.
 
Trochę mnie nie było, bo mi się posypał internet. Ale nadrabiania!

Dziękuję za życzenia świąteczne, ja też życzę wszystkim zdrowia dla Was i dzieciaczków, ich super rozwoju, radości, spokoju, pomyślności - i to nie tylko na święta, ale na cały czas :-)

Carioca, tak mi przykro że masz Stasia w szpitalu.:-( Mam nadzieję że szybko wróci do zdrowia i będzie wszystko dobrze.

Gabids, nie wiem, co Ci poradzić. Takie sytuacje jak z Twoją koleżanką są po prostu straszne. Chyba nie ma większej tragedii niż jak coś się dzieje z dzieckiem... Może zapytaj jej czy i jak możesz jej pomóc - czasami się człowiek chce wygadać, a czasem wprost przeciwnie, ale nie zawsze to łatwo odgadnąć.

Klavell, dzielna Twoja Hanifka, tak dobrze zniosła podróż.


Ja przenoszę jutro Oskara z kołyski do łóżeczka. Zastanawiałam się, czy go przy okazji nie przenieść z naszej sypialni do jego pokoju, ale chyba jeszcze nie... Za często musiałabym wstawać w nocy... Gdzie śpią wasze maluchy? Nie bedzie problemu z przeniesieniem go do drugiego pokoju jak będzie większy? jak myślicie?

A moja ręka - dalej nieruchoma. Byłam u lekarza i mam naciągnięte ścięgno bicepsa. Mój PIotrek ma zadanie w nocy - wkładanie Oskarka do kołyski :tak:,a w dzień noszenie gdziekolwiek go trzeba przenieść. :tak:
Dobrze że w święta mam luzy - na wigilię idziemy do moich rodziców, w pierwszy dzień świąt do teściów,a w drugi dzień świąt teście przyjeżdżają do moich rodziców :-D Oskar będzie miał na okrągło dziadków, a ja luzik :tak:
 
Gabids, nie wiem co powiedzieć, ale w pewnym casopiśmie czytałam o pewn ej rodzince, gdzie obietka była w ciaży ii dziecko miało się urodzić niepełnosprawne ze strasznymi powikłaniami, dosłownie jakiś potworek i lekarze chyba ze 3 byli za indukcją porodu do 20 tygodnia a kobietka uparła się że nie, dużo się modliła i cud, dziewczynka urodziła się malusia nie do końca zdrowa fizycznie ale żywa (miała nie przeżyć porodu) miała wszystkie organy (bodajże też miało nie być nerek) a w gazecie były jej zdjątka jak już chodziła i rozwija się dobrze, więc niech ona przemyśli sprawe bo tak będzie się do końca gryzła z myślami że moze ktoś się pomylił i że może dziecko donoszone by przeżyło, ja bym walczyła o swoja małą istotkę.
Doti moja Wikusia śpi w łóżeczku obok łóżka a Szymuś w pokoju obok i nie mamy drzwi (mały ma pokój przechodni wchodzi się do niego z kuchni i tam są drzwi) i planujemy Wiki przenieś po roczku ale nie później niż do 2 lat do niego 9kupimy piętrowe łóżko Szyma będzie na górze a mała na dole bo łózeczko się tam nie zmieści)
a ja nie mogę się doczekać świąt, wiecie tej atmosfery błogości, chociaż casem ogarnia mnie handra ale czuje że tym razem się uda bez niej,
 
W tym dniu radosnym, oczekiwanym, gdzie gasną spory, goją się rany,
życzę Wam zdrowia, życzę miłości, niech mały Jezus w sercach zagości,
szczerości duszy, zapachu ciasta, przyjaźni, która jak miłość wzrasta,
kochanej twarzy, co rano budzi, i wokół pełno życzliwych ludzi.


42swieta.jpg


We wtorek chrzcimy Tymka, a ten dzisiaj rano temperatura 37,7 st.C w pupie, czyli 37,2 st. Jutro spróbuję go zarejestrować do przychodni, mam nadzieje, że się uda, mimo, że wieczorem temp. wyszła już w normie. Ale trochę przestraszyłam się sytuacją Cariocy, a Tymek też od kilku dni kaszle (co prawda normalnie, jakby się zachłystywał, a nie tak brzydko jak przy zap. oskrzeli) i teraz jeszcze ta gorączka... Hm...

Carioca - dużo zdrówka dla Stasia, mam nadzieję, że święta jednak uda Wam się spędzić w domku i że maluszkowi przejdą te okropne duszności. Trzymam kciuki.

Aina - ja też się zastanawiam, jak przetrwamy z Tymkiem w kościele. Chociaż z Tymkiem jak z Tymkiem - jak my z Kubą przetrwamy, bo ten na każdą pieśń kościelną reaguje płaczem, twierdząc, że to "smutna piosenka".

A propos Chrzcin to widzę, że jakiś wysyp przeżywamy okołoświąteczny:-D

Gabids - strasznie mi się smutno zrobiło na myśl o twojej przyjaciółce i jej maleńkiej fasolince. Ja bym pewnie skonsultowała ten "wyrok" z co najmniej dwoma innymi specjalistami i przy użyciu najlepszego z dostępnych sprzętów USG i dopiero na podstawie ich opinii próbowała podjąć najlepszą z możliwych decyzję. Nie wyobrażam sobie jednak, jak ciężka byłaby to dla mnie decyzja... Jakiegokolwiek wyboru dokona twoja przyjaciółka, musisz ją w tym wyborze utwierdzać i wspierać, tak żeby przez chwilę nie zwątpiła, że podjęła najlepszą z możliwych decyzji - dla siebie i nienarodzonej kruszynki.
 
reklama
Dziewczyny ja tak tylko na kilka sekundek wpadam złożyć Wam najserdeczniejsze zyczenia, zdrowych i pogodnych świąt.

Ja przez kilka ostatnich dni, jak to przed świętami, byłam strasznie zabiegana - zakupy, prezenty, sprzatanie, pieczenie. Ufff, mam nadzieje, ze od jutra bede odpoczywac :-)

No i musze sie pochwalic, ze dzisiaj kupilismy bilety do Stanow i 16 stycznia wylatujemy na 2 miesiace (tzn. ja z Patrykiem a M doleci do nas w polowie lutego). Juz sie nie moge doczekac a moi rodzice to siedza jak na szpilkach i odliczaja dni - tak bardzo nie moga sie doczekac Patryka :-)

Gabi strasznie i przykro z powodu Twojej koleżanki. Ja tez bym radziła skonsultowac ta diagnozę z jakims innym specjalistą. Słyszałam o kilku historiach (m.in ostatnio w Rozmowach w Toku), gdzie rodziły sie zupełnie zdrowe dzieci mimo, ze wg lekarzy miały nie przezyć nawet 1 dnia poza brzuszkiem.

Carioca trzymam bardzo mocno kciuki za Was, obyscie wyszli dzisiaj ze szpitala!!!

Atruviell udanych chrzcin :tak:


kartka-polskie.jpg
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry