reklama

Wrześniówkowe mamy

Mam jeszcze pytanie. Oliwka zamiast turlać się woli ćwiczyć brzuszki do siadu. Jest w tym bardzo wytrwała i muszę powiedzieć, że nie wiele jej brakuje do pełnego siadu.
Czy mogę ją jakoś zachęcić do turlania się? Jak zmieniam jej pieluszkę czy ją przebieram zawsze przetaczam ją z boczku na boczek.
Może trochę panikuję, ale to moje pierwsze dziecko i chcę dla niej jak najlepiej :)
fakt troszkę panikujesz, ale to uroda nas mamuś, tatusiowie tego nie mają, eh a szkoda, nie martw się że oliwia jeszcze się nie turla Wiki też najpierw kominowała z siadaniem a teraz jakby zapomiała o siadaniu tylko się turla więc na wszystko przyjdzie pora:tak:;-)

a u nas zSzyma dalej zasmarkany, podaje mu claritine (alergiczne) i wapno i żel do noska no i czyszcze go często a oczko przemywam ciepłą wodą bo z lewego wycieka wydzielinka ropna martwi mnie to bo laryn golog ppowiedział że na lewe uszko mały niedosłyszy i jutro najpierw pojade do pediatry wyżebrać skierowanie do alergologa a potem do laryngologa co z tym migdałkiem i tym uchem, bo mały miał tabletki virlix alergiczne i puki je jadł to nic ie było a teraz znów to samo co w grudniu a nie chce go szpikować antybiotykiem znów a 29 stycznia mamy termin zabiegu a stulejke a musi być 100% zdrowy żeby mu to zrobili a ja już 1 lutego ide do pracy i nie wiem jak to potem pozałatwiać, kurczxe
teraz troszkę o Wiki przez to wcinanie jabłuszek i marchewki i bebiko mała robi kupki nawed 3 razy na dzień dla mnie to nowość bo kupka normalna była 1 na tyzień a tu 3 wciągu dnia, szok ale trudno ważneże są dobrej kosystencji i kolorku, teraz to dopiero idzie pieluch hehehe jak była mniejsza to tyle nie szło a bałam się ze wyrośnie z tych zapasów co jej chrzestna na wyprzedaży kupiła a została nam już tylko 1 paczka
u nas kurcze wiosna się zrobiła i chce się w ogrodzie popracować ale mała mi ie pozwala bo jak wózek nie jedzie to marudzi a jest jeszcze za mała na spacderówkę żeby widziała świat
szkoda że z kasą krucho bo byśmy pojechali do gryfina na festyn orkiestry a tak siedzimy w domku zresztą może to i dobrze bo by się jeszcze Szymowi coś gorszego przyplątało.
 
reklama
Witajcie kochane...
Wybaczcie moje milczenie, ale u mnie w domu milczaco nie bylo :-(:-( i nie uda mi sie teraz na predce skomentowac waszych postow choc wszystkie w skupieniu przeczytalam :tak:. Tak wiec nadrobilam zaleglosci wertujac wasze wszystkie posty, nastepnie wkleilam foty do galerii...
Mialam zamet rodzinny z moim J...tak wlasnie wyglada malzenstwo na odleglosc. Rozlaka idealizuje ale takze kumuluje wszystkie braki i oczekiwania i pozniej TO wszystko wybucha jak wulkan trudny do ogarniecia i opanowania. Ale juz jest spokoj:-)...a w czwartek rodzinka zostanie znow rozlaczona :baffled::-(
A ze Staskiem mnostwo radosci, smieje sie jak dziki i juz prawie obraca na boki. Martwia mnie jednak jego wymioty chlustajace. Niby refluks do 6 miesiaca jest zjawiskiem fizjologicznym ale ostatnio bylo Tego duzo i czesto. Moja pediatra mowi ze to nic groznego bo Stachu przybiera na wadze i jest pogodny, ale moze, jak wspomniala, Atru, nalezaloby nie bagatelizowac tego 'zjawiska'?
 
A i jeszcze jedno dziewczyny te co karmią mlekiem modyfikowanym lub dokarmiaja jak ja. Jakie mleczko dajecie pytam o 1 czy 2 już. Mała ma skończone 3,5 miesiąca a pediatra powiedziała ze 2 mam zacząć jak ukończy 4 miesiace
 
witam...
dziekuje za porady juz mi troszke lepiej ale z psychologim sie jeszcze wstrzymamy maz chce sprobowa narazie besz pomocy specjalisty wiec nie bede go zmuszac skoro chce konczyc z gra to miejmy nadzieje uda sie i bez tego oddal mi karte do bankomatu wczoraj bylismy razem w banku konto zostalo przepisane na mnie maz nie moze wybierac pieniazkow nie ma dostepu do kata pieniadze ze sklepu ja bede brala i przelewala na konto maz w portfelu zostawil sobie jakies drobne no bo przeciez tak calkiem bez kasy nie moze byc...sam to wszystko wymyslil...naprawe sie ciesze...
wczorj spedziismy bardzo milo dzin...razem z dziecmi meza i hanifka bylismy u tesciowej w odwiedzinach i wiecie co anifka zostala u niej na noc...SAMA...my z mezem wieczorem bylismy u kumpla meza w pracy posiedziec troszke a na 23:00 poszlismy do kina kupilismy kubelek popcornu chipsy cole i bylo super film fajny nie wiem czy w polsce on juz jest wyswietlany I am Legend... niby horror ale szlo go obejzec nie bylo az tak drastycznych scen...dzis bylismy nad morzem pospacerowac, no a wiczorkim odebralismy hanifke ktora byla grzeczna...moja kochana coreczka...
 
to super klavel że podjeliście kroki ku temu eby maż nie miał pokus i żebyście byi zabezpieczeni na przyszłość, bo z tego co pisałaś to całkiem całkiem ma facet łeb na karku utrzymując ciebie, hanife i pewnie wspomaga swoje dzieci więc szkoda by było żeby grał w casynie.
agacis z mlekiem nr 2 wstrzymaj się do skończenia 4 miesiąca i pierwsze opakowanie zmieszaj z 1 tzn jakpisała Atru np na 90 ml wody 2 miarki 1 i 1 2, tak stopniowo i powinno przejść gładko a co do wątku zamkniętego to pewnie nie ma ciebie na liście sprawdź w wątku ze zdjęciami tam tworzyłyśmy liste któa została wysłana do moderatora, trzebaby poprosić o uzupenienie.
jutro się wypieram najpierw do pediatry z Szymem i ciekawa jestem co mi powie na ten katar jak mnie spławi to jutro rejestruje się do laryngologa i tak miałam jechać na kontrol więc zobaczy małego w chorobie boję się tego niedosłuchu w lewym uszku bo jak go obserwuje to z lewego oczka wypływa ropna wydzielina a z prawego nic więc ma coś tam pozapychane jeszcze i żeby mu tego jakoś na siłe nie odpchał nie wiem jak to się robi bo laryngolog to dla mnie jakaś abstrakcja, mama z nami nie jeździłą po specjalistach, chociaż jak miałam 5 lat to wylądowałam w szpitalu okulistycznym bo mi się coś okiem robiło tzn jak mi się ropą zakleiło to nie mogłam otworzyć i robili mi jakiś zabiego nie wiem co i jak w szczegółach muszę się mamy zapytać ale cały pobyt w szpitalu pamiętam jakby to było wczoraj, nie zabardzo dobrze mie tam traktowali a i mama mnie nie odwiedzała codziennie bo miała 50 kilosów a wdomku 3 starszych braci i gospodarstwo.
moje wszystkie dzieci łącznie z psem śpią, a Szyma i B w takiej same pozycji zrobiłam im fotke jutro może na spokojnie zamieszcze na zamkniętym bo tak słodko razem wyglądają, hehehehe
co do wośp to nasza duża wioska się postarałą były występy w gokis (gminny ośroek kultury i sportu/ a o 20 pokaz fajerwerków który trwał 2 minuty to i tak nieźle, no i zbierali do puszek wrzuciliśmy parę groszy bo na więcej nas nie stać tym razem ale odkujemy się i jeszcze napiszę że wreszcie nam nie brakuje trzeba myśleć pozytywnie co nie moja grupo wsparcie ;), czy jak to niektórzy mówią sekto.....
 
ojej, my mamy tyle zabawek ze nie wiem jak sie zabierzemy... a co za tym idzie gdzie je pochwamy w naszym domku gdy wrocimy !!! :szok:

Widze ze jest jakis watek zamkniety wrzesnioweczek, ale ja nie mam do niego dostepu :-( moze kiedys w przyszlosci. Wiem ze nie jestem tak bardzo aktywna na wrzesniowkach i pewnie to przyczyna :-(


Moja mala juz lepiej sie czuje jesli chodzi o katar ... i co na nia super podzialalo to roztwor soli morskiej STERIMAR ! Rewelacja ! Wczoraj na noc sprobowalam i pieknie przespala nam noc. Dzis juz prawie nic nie ma !
Tzn powiem wam ze po calym tygodniu takich odwiedzin i zamieszania w domu, jak wczoraj ja wyciszylam to zasnela o 22 i obudzila sie o 9.03 rano ! :szok::szok::szok:

Ja jestem padnieta. Troszke sie odzwyczailam od ciaglych odwiedzin, tego haosu w domu ! Czasem sie czuje jak w centrum NEW YORK !!!
Nikt nie rozumie ze staram sie utrzymac malej rutyne dnia... kiedys byla tak zmeczona a zarazem tak rozbawiona...ze byla 1 w nocy a ona nie mogla sie wyciszyc do snu :(

No uciekam , poczytam ksiazke przed snem
 
Witajcie w poniedziałkowy poranek. U mnie maluch już zasnał:tak: W nocy wstawał do niego tylko raz (jupi) obudził się potem o 7.30 zjadł, pobawił i znowu kima.
Ja wczoraj się zdenerwowałam na spacerku, chociaż zdenerwowałam to mało powiedziane. Wzięłam na spacer aparat, włożyłam pełne, niedawno ładowane baterie i było wszystko cacy. W samochodzie zanim wyjechaliśmy chciałam małemu zrobić zdjęcie bo jeszcze nie ma a tu aparat nie hcce się włączyć - pusta bateria. Ja już jestem zła... Pojechaliśmy, po drodze w kiosku kupiliśmy zwykłe baterie. Zajechaliśmy do parku Branickich. W pierwszej alejce niespodzianka.... wiewióreczka wyszła nam na spotkanie, piła wodę chodziła w kółko i wogóle nas się nie bała. Ja za aparat, nowe baterie a tu aparat krzyczy że baterie sa puste. Jak to? Przecież przed chwilą kupione!! Zagotowałam się. Pogoda świetna, sceneria super a tu klops. Prawdopodobnie aparat nam się kasztani.
Jak zaplanowaliśmy wszystkie nasze oszczędności wpłacić na kredyt to tyle wydatków się nabierało że szok. Dla notariusza 2 tys, musimy niedługo samochód zmienić bo ten się psuje, aparat, wesele w lutym (na prezent 200zl) szok, nic nie zostanie na krredyt.
Ale nie będę od rana nakręcać złych humorków (jeśli nie jest za późno:sorry2:). Za oknam u nas biało. Śnieg nie spadł ale to chyba nazywa się szadź. Jest -3 st (wczoraj było +5). Cyba na spacer nie pódziemy dziś. A ja mam poniedziałkowego lenia. Zaraz muszę dzwonić do nowego kierownika i umówić się z nim na spotkanie w sprawie powrotu do pracy. Czuje się jakbym miała iść na rozmowę kwalifikacyjną, swoją pierwszą w życiu. Bo jeszcze rok temu takie rozmowy były dla mnie rozrywką. Zero stresu tylko ciekawość jakie tym razem pytania zadadzą.
No nic... nie będę truć więcej
Życzę miłego poniedziałku :tak: i słonecznego :cool2:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry