reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
Zdiagnozowana przez lekarza? Chodzi o to,ze ludzie zatruja sie czyms,a mysla,ze maja "grype" zoladkowa. Tak jak moja ciocia ostatnio,do lekarza nie poszla,ale twierdzi uparcie,ze miala ta grype.
Ja wylądowałam z tym paskudztwem w nocy na pogotowiu ale faktycznie masz racje jak tylko jakiś kłopot z żołądkiem to wszyscy jednogłośnie sami orzekają ze to pewnie "grypa żołądkowa" więc pewnie tak jak piszesz większość przypadków to diagnoza własna.
Atruviell Jak ja ostatnio równo rok temu myślałam, że mam grypę jelitową, to się okazało że jestem 4-5 tygodniu ciąży:-D:-D:-D

:-D:-D ładniutka ta Twoja grypa jelitowa hihihihi
 
Ja mam dzisiaj mega doła. Zaczęło się wczoraj wieczorem. Olaf odstawił histerię przed spaniem, tzn. chciał spać, a nie mógł. Nic nie pomagało, ani noszenie, ani cyc. W końcu włączyłam suszarkę i wtulony w cyca jakoś zasnął. W nocy obudziły mnie dziwne dźwięki. Zapomniałam wyłączyć suszarkę i zaczęła się..palić:szok: Wyskoczyłam z łóżka i szybko wyłączyłam ją z kontaktu. Smrodu co niemiara, wzięłam małego na ręce i uciekłam do innego pokoju. Mąż w tym czasie wietrzył mieszkanie, a na dworze taki wiatr, że musiał trzymać okno, masakra. Od rana Olaf był marudny. Zazwyczaj po 2 godz. od pobudki znowu szedł spać na jakieś pół godz. a tu klops. Płacze, marudzi, ziewa, trze oczka ale za nic w świecie nie chce spać. Zaczęłam go bujać w wózku, nosić..nic nie pomagało. Do tego wszystkiego tak mnie boli głowa od rana, że szok. W pewnym momencie nerwy już mi puściły, zostawiłam Ola w wózku i poszłam się wypłakać do kuchni. Naprawdę nie miałam już sił. Oczywiście mały od razu wyczuł mój nastrój i jeszcze gorzej płakał. Koszmar!!! Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że takie małe dzieci już tyle czują. Mówiłam do niego taka zaryczana, a on biedny tak mądrze na mnie patrzył i robił taką żałosną minkę, ze myślałam że serce mi pęknie. No i oczywiście pojawiły się wyrzuty sumienia, co ze mnie za matka, jak mogę doprowadzać do takich sytuacji i w ogóle. Ehhhh Macie czasami wszystkiego dość? Dopiero jakies 15 min temu mały zasnął, a ja jestem totalnie wyczerpana. Mam nadzieję, ze jak mąż przyjdzie to mnie troszkę odciąży...
 
no i dzieicę się naspało, ale wiecie co possała może ze 2wminutki ale possała piersi to ostatnio ewenement i się cieszę bo może dzięki temu obejdzie się bez antybiotyku i może uda nam się okiełznac te gilutki, muszę moim chorowitkom zaapliwować 2 porcje lekarstw już ta godzxinka

co do antybiotyków i leczenia się nimi samemu to jest dość powszechne i wiele osób tak robi czyt. np. moja mamcia bo jak dr zalecie to wielu z nas nie dokańcza przepisanych specyfików i stąd w apteczce są zapasy, a to zgóbne.
co do obiawów grypy żołądkowej to fakt łatwą ją pomylić z innymi dolegliwościami,
Atru super miałaś grypę, wiesz moja koleżanka jak zaciążyła to przez pierwsze tygodnie miała niekończącą się infekcje gardła i tym tłumaczyła mdłości i złe samopoczucie i senność, heheheheh
 
sheaned to widzę że nie tylko u mnie nastały cięzkie chwile życzę ci żey ten zły humor był spowodowany np ząbkami a nie zbliżającą się infekcją i całe szczęście że nic się poważnego nie stałlo
 
Shinead - wierz mi, że szczególnie wieczorami, kiedy Tymo odstawia podobne histerie, po pół godziny mam dość, czasem naprawdę przeraża mnie gniew, który w takich chwilach we mnie narasta. Czasem eksploduje, a wtedy zatykam uszy i uciekam do łazienki, żeby się wypłakać, a Tymo wrzeszczy w drugim pokoju. Ja jestem mało odporna na takie nieustające płacze, a ostatnio mój syn mnie nie rozpieszcza. Zaczęłam nawet brać Vallucaps i troszkę jestem spokojniejsza. Też czuję się z tym źle i mam wyrzuty sumienia...

Widzę, że nasze maluchy jakby się ostatnio umówiły z tym marudztwem. Eh, ja już mam dość, znowu sobie wkręcam, czy małemu przypadkiem nic nie dolega...

No i całe szczęście, że nie doszło do żadnego poważnego pożaru! Shinead, dobrze, że się w porę obudziłaś...
 
Shinead, z tego co pamietam Twoj synek nie lubi spacerow,ale w takich sytuacjach jak ta ubierz go nawet,gdy placze i wyjdz z nim na dwor trzymajac go na rekach, nie pakuj do wozka, tylko wez na rece. Powinien sie uspokoic. A Tobie polecam melise;-)

Ja 5 stycznia 2007 wybralam sie na usg sprawdzic jajniki,bo mnie bolaly, myslalam,ze to jakies zapalenie a to Macius:-):-D
 
Shinead - rozumiem Cie w zupelnosci. Myslalam ze przedwczoraj zastosuje w koncu ten czopek Viburgol...ale sobie :szok:...podejrzewam albo pierwsze zabki, albo wzrost apetytu mojego Stacha ( choc watpie ze mozna miec wiekszy ;-):-D), a takze coraz krótsze i rzadsze potrzeby drzemek...i walka trwala.
Za to od wczoraj spi po 2 godziny w ciagu dnia i znow 12 w nocy - bajka!
Tak to chyba jest z tymi naszymi pociechami..i nerwuskami!
 
Qurcze, zarejestrowałam Tymka do gastroenterologa we Wrocławiu na 7 lutego, a w ten sam dzień wypada nam wizyta kontrolna w ośr. rehabilitacji. Muszę zadzwonić do ośrodka, żeby mi zmienili dzień wizyty. Ciekawe jak ja się wybiorę z całym majdanem do Wrocławia..? Znowu muszę prosić o łaskę teścia, bo my nie zmotoryzowani, a mój tato ma auto dwudrzwiowe i masakra w czymś takim małym na dalsze trasy się wybierać.

To będzie moja pierwsza wyprawa do Wrocławia od feralnego 26 maja 2007, kiedy to mieliśmy ten nieszczęsny wypadek... Brrr... Chyba został mi po tym jakiś uraz i trochę zmalało zaufanie do umiejętności jeździeckich teścia...

A prospos naszych dzieciaków i ich buntu w kwestii spania. Tymo właśnie przed chwilą się obudził po prawie 3-godzinnej drzemce:tak:. Teraz leży sobie na łóżku i bawi się grzechotkami na stojaczku. Znowu się wkurza, bo poraz kolejny zjadł, odbiło mu się i ... dostał czkawki. Ale i tak jestem zadowolona, bo dał mi trochę odpocząć psychicznie i zrobić obiad. Dzisiaj zapiekanka kurczakowo-ziemniaczana. Palce lizać. Zaraz muszę wyciągać, a tu ani męża ani Kuby ciągle nie ma w domu:wściekła/y:. Jak zwykle mięli być na 15:00 a tu obsuwa.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry