Dzięki Dziewczyny, podnosicie mnie na duchu, bo póki co to siedzę w robocie a łzy mi kapią na klawiaturę. Jestem przerażona, bo w tej sprawie specjalnie z kliniki zadzwonili żeby mnie umówić z lekarzem od chorób zakaźnych. Ale wizytę mam dopiero na 16-tego i zaczynam się zastanawiać czy nie iść gdzieś prywatnie szybciej. Pani doktor przez telefon też mi powiedziała że toxo leczy się w ciąży, ale powiedziała też że muszą ustalić czy jest to stadium chorobowe czy jakieś tam bierne czy jakoś tak. Ja najbardziej się jednak boję że się zaraziłam się niedawno bo u Teściowej na imieninach - będąc już w ciąży rąbałam ten tatar aż wióry leciały. Ironia losu - unikałam zwierząt, zwłaszcza kotów, które uwielbiam, bo bałam się zarażenia, a o surowym mięsie nic nie wiedziałam. A poza tym właśnie słyszałam, że najniebezpieczniejsza dla płodu jest toxo złapana w pierwszym trymestrze. Wiem że panikuję, ale nic na to nie poradzę. Boję się o dzidzia.