reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Czy pomożesz Iwonie nadal być mamą? Zrób, co możesz! Tu nie ma czasu, tu trzeba działać. Zobacz
reklama

[Wyprawka] Bezpieczeństwo Maluszka w trakcie snu / wypoczynku w kontekście SIDS (i nie tylko...)

reklama
Ja mam babysense 7, ale w sumie dostawki nie mam spietej z łóżkiem jezeli ma to jakies znaczenie. Raczej dziala spoko :-)
Jeżeli dostawka stoi w odpowiedniej odległości od Was to i zgoda. Jednak najlepiej przeczytać w instrukcji jaka odległość powinna być zachowana, by monitor nie łapał waszych ruchów. Inaczej bez sensu wydawać kasę, bo nie będzie spełniał swojej roli 🙂
 
Ja ze swojej strony polecę jednak rożek niż śpiworek. Przy swoim dziecku bałam się, że mi się zsunie w środek śpiworka i nie będzie mógł oddychać. W rożku jednak ciaśniej, bo można zawinąć na długość maluszka i nie ma możliwości "zjechania" w dół.
 
Ja ze swojej strony polecę jednak rożek niż śpiworek. Przy swoim dziecku bałam się, że mi się zsunie w środek śpiworka i nie będzie mógł oddychać. W rożku jednak ciaśniej, bo można zawinąć na długość maluszka i nie ma możliwości "zjechania" w dół.
Rożek też ok. Pod warunkiem, że dziecko akceptuje. Moje nie lubiły być "ściskane". Rączki musiały mieć swobodnie.
Ani jedno, ani drugie mi sie nigdy nie zsunęło w dół. Miałam śpiworki takie ala bezrękawniki, rączki się wyciągało na zewnątrz. Nawet gdyby aż tak się wierciły to materiał pod pachami nie pozwolił by im zjechać.
 
Szczerze? Podobno współspsnie zmniejsza ryzyko śmierci łóżeczkowej. Później poszukam artykułu. Z resztą przy takim rozwiązaniu monitor oddechu się nie sprawdzi. Łóżeczko dziecka musi stać w odpowiedniej odległości od łóżka rodziców, tak by nie łapał ruchów rodziców. U mnie dzieci spały w tym samym pokoju, jednak w swoich łóżeczkach. Ja się bałam zmęczona spać z noworodkiem. Jakoś sobie nie do końca ufałam.

I popieram dziewczyny wyżej. Żadnych zabawek, pościeli, kocyków. Tak by był dopływ powietrza. Do spania śpiworek.
Dziękuje! Wyglada na to, ze większość dziewczyn jest za minimalizmem, jeśli chodzi o „wypełnienie” łóżeczka. Przyznam, ze nie analizowałam tego jakoś wybitnie do tej pory, a raczej, jeśli juz sadzilam, ze fajnie byłoby, zeby w tym łóżeczku bylo przytulnie, a nic tak nie działa kojąco jak właśnie misie, maskotki, słodkie poduszeczki i inne bajery. Dlatego bardzo dziękuje za ta garść informacji. Warto pisać i pytać! 🫶🏻🙂🌷
 
Miałam Snuze Hero, używałam w dostawce spietej z łóżkiem i miałam alarmy (jeden na pewno uzasadniony, bo dziecko głęboko nabrało powietrza już na moich oczach). Wedle instrukcji nie daje gwarancji skuteczności przy cosleepingu
 
Szczerze? Podobno współspsnie zmniejsza ryzyko śmierci łóżeczkowej. Później poszukam artykułu. Z resztą przy takim rozwiązaniu monitor oddechu się nie sprawdzi. Łóżeczko dziecka musi stać w odpowiedniej odległości od łóżka rodziców, tak by nie łapał ruchów rodziców. U mnie dzieci spały w tym samym pokoju, jednak w swoich łóżeczkach. Ja się bałam zmęczona spać z noworodkiem. Jakoś sobie nie do końca ufałam.

Tez czytałam ten artykuł.
Smierc łóżeczkowa podobno leży gdzieś w problemie z samoregulacja oddechu u niemowlęcia. Nie wiadomo czy ma to podłoże neurologiczne czy jakieś inne. Podczas spania z dzieckiem ono podświadomie dostosowuje swój oddech do oddechu matki i jakos tak to działa, ze dopóki matka oddycha to ono tez. Artykuł czytałam po angielsku, to jest taki wolny, skrócony przekład.
Ja spałam z dwojka swoich dzieci i żadne z nich nie miało problemów. Wręcz przeciwnie, uwielbiałam te momenty. Mogłam karmic, utulić. Wspominam ten czas bardzo miło.

Rożek też ok. Pod warunkiem, że dziecko akceptuje. Moje nie lubiły być "ściskane". Rączki musiały mieć swobodnie.
Ani jedno, ani drugie mi sie nigdy nie zsunęło w dół. Miałam śpiworki takie ala bezrękawniki, rączki się wyciągało na zewnątrz. Nawet gdyby aż tak się wierciły to materiał pod pachami nie pozwolił by im zjechać.

Moje tez nie chciały mieć schowanych łapek. Podobno maluchy uspokajaja się dotykając dłonią swojej twarzy. To taki naturalny uspokajacz. Zabierz im ich naturalna metodę uspokajania i dziecko nie będzie zadowolone.
Ja nie nalegałam na schowane łapki. Skoro lepiej mi spały z rączkami na wierzchu to niech maja raczki na wierzchu.
 
Tez czytałam ten artykuł.
Smierc łóżeczkowa podobno leży gdzieś w problemie z samoregulacja oddechu u niemowlęcia. Nie wiadomo czy ma to podłoże neurologiczne czy jakieś inne. Podczas spania z dzieckiem ono podświadomie dostosowuje swój oddech do oddechu matki i jakos tak to działa, ze dopóki matka oddycha to ono tez. Artykuł czytałam po angielsku, to jest taki wolny, skrócony przekład.
Ja spałam z dwojka swoich dzieci i żadne z nich nie miało problemów. Wręcz przeciwnie, uwielbiałam te momenty. Mogłam karmic, utulić. Wspominam ten czas bardzo miło.



Moje tez nie chciały mieć schowanych łapek. Podobno maluchy uspokajaja się dotykając dłonią swojej twarzy. To taki naturalny uspokajacz. Zabierz im ich naturalna metodę uspokajania i dziecko nie będzie zadowolone.
Ja nie nalegałam na schowane łapki. Skoro lepiej mi spały z rączkami na wierzchu to niech maja raczki na wierzchu.
Ja czytałam te dwa:


 
Co do spania z dziećmi to podobno prawda co kolezanka wyżej napisala, a ja wyczytałam to samo w książce Searsa Ksiega Snu. Poza tym dziecko ktore nie ma problemów zdrowotnych, nie jest wcześniakiem itp nie potrzebuje monitora oddechu. Mi jedynie lekarka na wypisie ze szpitala powiedziala ze teraz stosuje sie takie poduszki trojkatne ktore wklada sie pod materac, dzieki czemu glowa dziecka jest wyżej niż reszta ciała i swobodnie oddycha. Co do łóżeczka, u mnie również minimalizm, Tylko prześcieradło a dziecko kładłam do spania w długim bodziaku.
 
reklama
Do góry