reklama

Wyprawka :)

Ja wypralam wszystko a później prasowalam...ale szczerze żelazko to mój wróg wiec pewnie zaprzestane. Na mnie samo się prasuje to i na małej jak będzie takim klocem jak podejrzewają tez będzie się samo pracowało.
 
reklama
Ja nic nie prasuję. A nie, sorry, prasuję koszule, ale to też przed wyjściem, a nie tuż po praniu. Mój mąż kiedyś miał jobla na punkcie prasowania i prasował sobie WSZYSTKO, do czasu aż się ze mną nie ożenił, bo myślał naiwniak, że ja przejmę ten obowiązek :-D
 
Nulini ja też niczego nie prasuję :-) Czasem mojemu koszule wyprasuję, ale to od święta.
Jedynie małemu poprasowałam ten pierwszy raz, ale sądzę, że później już mi się nie będzie chciało ;-)
 
Bada- jeśli od razu po praniu wywiesisz ładnie i prosciutko i strsepniesz to uwierz nie są pogniecione. Nie puscilabym chłopaków do szkoły i przedszkola w wygniecionych ciuchach, żeby im wstyd było. Do pracy zresztą też bym tak nie poszła.
 
oczywiście,ze są takie ubrania których nie trzeba prasować typu dresy (im większa domieszka sztucznego,tym mniej się gniecie),bielizna ,ręczniki ale nie wszystko ;-) a w praniu ,strzepywaniu i wieszaniu jestem mistrzynią bo robię to od 15 roku życia :-D
 
ja młodemu przestałam prasować dopiero od teraz, czyli od kiedy mam suszarkę. chyba, że suszę jakiś sweterek lub coś co ma na metce zabronioną suszarkę, to wtedy prasuję. natomiast tak cały czas prasowałam. a dla córki mimo suszarki i tak pewnie przez pierwsze miesiące będę prasować. ale ja to lubię, więc luz ;-)
 
Ja nic nie prasuje. Mlodej tylko pierwsze pranie. Sobie nic. Nie chodze pognieciona bo nie mam koszul itp. Teraz bobasa ciuchow nie prasuje bo wyciagam z suszarki proste i mieciutkie:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry