giza, co za zbieg okolicznosci ;D nie dosc, ze i u nas w obrotach wielki, wiekszy od malego misiek, to jeszcze moj kot z dziecinstwa :laugh: kot ma tyle lat, co ja, jest wytarty i wyglada nieszczegolnie, ale nie mam zamiaru go wyrzucic, a maly uwielbia sie do niego tulic
poza tym powtorze liste pewnie..
takie jezdzidelko - do pchania wlasciwie. maly dostal na gwiazdke, od poczatku uwielbia sie tym bawic, ze wzgledu na roznorodne dzwieki, jakie to wydaje. pchac akurat nigdy nie chcial
samochody wszelakie - od duzych, po malutkie, jezdzi nimi, nasladuje dzwieki, jakie wydaja, no jak to facet

i pociagi oraz traktory. generalnie meskie zabawki.
ostatnio furrore robi stacja benzynowa z samochodzikami. ma myjnie, mozna tankowac paliwo, maly jest wniebowziety :laugh:
wszystkie urzadzenia domowe, ktorymi moze sie pobawic. telefony, stara klawiatura, jakies bezpieczne narzedzia, suszarka do wlosow, pudeleczka, jakies fragmenty czegos, czego nawet nazwac nie potrafie

i tym podobne. kreci tym, oglada, wydaje dzwieki - duzo czasu moze tak spedzic.
w ogole to, co wydaje dzwieki. lacznie z plytami

maly jak jego matka, muzyki slucha od rana do wieczora, sam sie domaga, zeby cos wlaczac, jesli mu sie plyta nie podoba to to komunikuje i domaga sie innej
ksiazeczki - uwielbia ogladac i czytac
kredki, tablica - znikopis. przeboj, bo maly kocha rysowac.
klocki lubi ukladac, ale tylko chwile, i tak przegrywaja z tym, co wymienilam.
zabawek edukacyjnych jako takich raczej nie kupuje. szybko sie malemu nudza i ida w kat. mam wrazenie, ze one tylko sluza rodzicom, dla uspokojenia siebie, ze cos robimy, aby dzieciom intelekt rozwijac. a chyba nie w zabawkach, a zabawie rzecz
