• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Zachciewajki :)

gufi a cóż to ta tarta porowa??? poproszę przepisik na odpowiednim wątku;)

wiolcia ja kiedy zaszłam w ciąże ważyłam 72kg przy wzroście 177cm, teraz mam 68kg... więc chciałabym przytyc do max 80kg... zobaczymy co się w grudniu okaże:dry:
 
reklama
natka hehe no co- w ciąży jesteś- przyzwyczajaj się do oponki bo mniejsza do grudnia nie będzie :P

Jak ważyłam pod koniec pierwszej ciąży 84 kg to jak patrzyłam się na zdjęcia na których ważyłam 62 kg to nie mogłam wprost uwierzyć że taka chuda byłam. Jak po ciąży schudłam do tych 60-61 kg i patrzyłam się w lustro to nadal gruba byłam i żyłam wspomnieniem 55kg, które kiedyś na studiach wybalowałam na pierwszym roku :P Teraz ważę 63kg, czyli 2,5 kg na plusie i już wiem że 12 kg na plusie pod koniec ciąży jest nieosiągalne. Jak się zmieszczę w 20kg będzie super ;/
 
ja Wam nawet nie napiszę ile ważyłam pod koniec pierwszej ciąży - bo wstyd!
potem wróciłam do formy, choć trwało to troszkę. Teraz mam nadzieję nie pobić rekordu.

Jak na razie jest 2 kg na plusie, więc chyba nie tak źle...
tak jak mamolka staram się realistycznie patrzeć na to wszystko i nie łudzę się, że 10 kg załatwi sprawę:no:
 
ja nie wiem od czego to zależy, bo ja w pierwszej ciąży na porodówce ważyłam 72 kg (a mam 173 cm) i jadłam naprawdę dużo. Na początku chudłam, mimo że mdłości nie miałam i jadłam dużo. Fakt, że nie siedziałam i nie leżałam, ale w porównaniu sprzed ciąży, to nie robiłam nic więcej. Teraz chyba przytyje więcej, bo już jestem + 2 kg. Chciałabym jednak na porodówce nie odbiec znacząco od poprzedniego "rezultatu"
 
Wczoraj jak wracałam do domu to naszło mnie na pyzy z mięsem i jak sie okazało dobrze,że wróciłam do domu. Mam ochotę na pomidorówkę, przeglądajac forum mnie naszło.
 
ja dziś też pomidorowo, ale nie zupa tylko pulpety w sosie pomidorowym:) ze świeżym koperkiem....mniam:D

tzn mam zamiar heheh, bo jak tyłka nie ruszę do garów to nie będzie obiadu:]
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry