Silene kochana to straszne jak mozna tak przedmiotowo podchodzic do sprawy.
Ale wiem co przechodzisz ja tez poronilam w 6tc i dobrze wiem ze nic nie zmniejszy twojego bolu, dla mnie najwazniejsza byla wtedy cisza. Cisza w ktorej musialam wytlumaczyc mojemu aniolkowi dlaczego sie nie spotkamy. A moze tlumaczylam to sobie???
Nie wiem ale wiem ze to mi przynioslo ulge, nie chcialam mowic nikomu co przezywam, bylam tylko ja Bog, aniolek i tysiace pytan.
Dlaczego akurat wlasnie mnie to spotkalo??? Czy jestem az taka wyjatkowa??? Trzy ciaze i za kazdym razem cos innego!!!
Ale zrozumialam ze nie jestem wyjatkowa, jestem normalna i dostalam taki krzyz jaki bylam w stanie uniesc. Wiele rzeczy wyskakuje nam na nasza droge w zyciu ale nigdy nie dostaniemy wicej niz mozemy wziasc na siebie.
Takie tragedie sa sprawdzianem dla nas, dla naszego czlowieczenstwa, milosci i wiary, wiary w sens zycia.
My kobiety zniesiemy nieslychanie wiele, a to sprawia ze jestesmy tez silniejsze, godne podziwiania, nasladowania.
Ja dzisiaj obiecuje Wam i sobie ze nie przestane starac sie o malutkie serduszko pod moim sercem dopoki starczy mi zycia a lzy w chwilach zwatpienia niech plyna cichutko