reklama

Zakupowo - Wyprawkowy

  • Starter tematu Starter tematu Ren
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
a czy chodziki nie wpływają jakoś negatywnie przypadkiem na bioderka dzieci?
Chyba mi się tak gdzieś obiło o uszy. Ja to wrażliwa w tym temacie jestem, bo mama po operacji i napatrzyłam się ile z tym bólu i problemu.

Madlein prawie?:rofl2:
 
reklama
Ja chodzika synowi nie kupowałam i teraz też nie mam zamiaru. Daliśmy radę bez, a Daniel zaczął chodzić jak miał rok. Przeszedł wszystkie etapy, bo pełzanie i raczkowanie. A ja słyszałam, ze raczkowanie dobrze wpływa na umiejętności matematyczne.
 
E-lona znów obalę mit. Nie raczkowałam i matma nigdy nie sprawiała mi problemów. Byłam jedną z lepszych w klasie z tego przedmiotu, a koleżanki przychodziły do mnie na korepetycje, bo tłumaczyłam jaśniej niż nauczycielka:P
 
"Chodziki są bardzo popularne,ponieważ zastępują niekiedy opiekunkę do dziecka,a niektórzy ludzie uważają,że pomagają w nauce chodzenia.W rzeczywistości jest odwrotnie-chodzik utrudnia naukę chodzenia,ponieważ dziecko przebiera jedynie nóżkami,a nie troszczy się o zachowanie równowagi.Samodzielne poruszanie się na nogach wymaga wielu innych umiejętności,a dziecku przyzwyczajonemu do chodzika brakuje motywacji do ich opanowania,bo i tak daje sobie radę.Po co sie uczyc chodzenia,skoro jest trudniejsze i początkowo mniej skuteczne?
Chodziki są również niebezpieczne i spowodowały już wiele wypadków.Umożliwiają niemowlętom sięgnięcie po stojące stosunkowo wysoko niebezpieczne przedmioty;podnoszą środek ciężkości i powodują,że dziecko łatwiej się przewraca;pozwalają się poruszać ze zdumiewającą prędkością.Do najcięższych wypadków dochodzi,gdy dziecko w chodziku spadnie ze schodów.
Osobiście uważam,że należy zaprzestac produkcji chodzików i nikomu ich nie polecam."
Dr. Benjamin Spock."Dziecko.Pielęgnacja,opieka i wychowanie".
 
HAPPYBETTI zgadzam się z Twoim doktorkiem ;-)
nam Pani dr rehabilitacji też zdecydowanie odradzała i mówiła, że tu nie chodzi tylko o pominięcie raczkowania choć i to uważała za niewskazane
 
Natuś,dokładnie:).Chodzik tyle szkody może dziecku wyrządzic,że po co sie w to pakować?raczkowanie tez jest bardzo ważne.Pewnie,niektóre dzieci pomijaja je same z siebie,ale to co innego,niż trzymac dziecko w chodziku.Ono "wisi" w tym ustrojstwie,troche sie napatrzyłam,bo swego czasu to był popularny sprzęt.Zdecydowanie lepszy kojec.
 
Natolin zdecydowanie co innego - niektóre dzieci mają na tyle silny układ szkieletowo-mięśniowy że pomijają raczkowanie, ale to wychodzi od nich a dziecko w chodziku pomija bo w sumie nie wie co to raczkowanie, jak jest wsadzone do chodzika zanim zacznie raczkować to nie nauczy sie tego. Dziecko do raczkowania motywuje silna potrzeba przemieszczania sie, jak nie bedzie maiło alternatywy to zacznie raczkować lub chodzić smodzielnie jeśli bedzie na tyle silne, chodzik w sumie nie daje możlwiości wyboru, poza tym ono jak Beti zauważyła słusznie tam "wisi" nie trzyma prawidłowo cięzaru ciałą. Poza tym ogranicza fizjologiczą aktywnośc dziecka bo nie bedzie zmieniało w nim pozycji, dziecko puszczone luzem np na dywanie troche poraczkuje, troche poleży, obróci sie na plecy, na boki itd. w chodziku tego nie zrobi.
 
reklama
Też napisze, że byłam przeciwna, ale jestem zdania, że kiedyś funkcjonowały chodziki i było dobrze.
Tak samo jak rehabilitantka kategorycznie zabroniła naciągania po kąpieli łokietek do kolanka, bo stawy można zwichnąć...
Żenada, moja babcia tyle dzieci co wychowała i wychowało się w jej rodzinie, wszystkie naciągane, wszystkie zdrowe. I żałuję, że swojego nie pozwoliłam naciągać.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry