Z Maksem nie mam problemu odnosnie zakupow. Jak wchodzimy do naszego osiedlowego sklepu to on idzie sobie popatrzec na samochody ale nie prosi zeby mu kupic tylko pozniej mnie wola i mi pokazuje jakies sa :-):-):-):-):-) Z rzeczami spozywczymi, to jak wchoddzimy to zawsze mowie mu co moze sobie wybrac czy jakis jogurt czy pingwinka albo picie i on zawsze wybiera jedna rzecz juz kiedys o tym pisalam. A Maja hmmm naszczescie jeszcze nigdy nie mialam komedi w sklepie ze wzgledu na top ze ona cos chce. Tez sobie idzie tam cos poogladac podotykaz ale jak mowimy ze zostawiamy bo to nie mozna wziasc do domu to jakos oddaje i tez robi papapa jak Franio. Gorzej jak czasami sie trafi ze jest zmeczona na zakupach to wole wyjsc ze zsklepu niz sie meczyc z nia.