U nas takie prezenty.
Nie sfotografowałam drewnianych klocków w wiaderku, fajnie sie je wysypuje z wiadra, stuka nimi i obgryza. Najlepsza zabawe maja narazie rodzice.
Lalki bobasy służą do glaskania po glowkach a zaraz po tym do obgryzania, pokazujemy oko i nos, smiejemy sie do nich i mowimy "dzidzi". Bardzo smieszne jest jak bobas wyskakuje zza poduchy i mowi a kuku.
Moja córa jest wierna fanka książek, Atlas zwierząt dostała od chrzestnych i byłam pewna że nie będzie sie tym interesować, a okazało sie że to ulubiona książka. Najciekawsze są sowa, wydra i świnka. Ksiązka o Bozym Narodzeniu tez przejdzie, ale jak w poblizu nie ma atlasu.
Kubeczki - rewelacja, zabaw na całego, mozna stukać, wkładać, wyciągać i oczywiście obgryzać.
Wieża - świetna jest ta jasna końcówka, doskonale sie ja obgryza. Reszta narazie może nie istnieć.
Ten kolorowy niby laptop i to cus obok to zabawki z przyciskami, niby maja na sladowac rózne głosy, np. kotka, samochodu, fletu, ale w rzeczywistości wydaja do niczego nie podobne wrzaski. A melodyjki niemiłosiernie fałszują. Na szczęście znudziły sie po dwóch dniach. I nie ma tu na prawdę znaczenia fakt, że to zabawki od teściów
