Witam, jestem tutaj nowa. Mam 22 lata, syna który ma nie całe dwa latka i tkwie w toksycznym związku chciałabym odejść ale w sumie nie mam gdzie. Z partnerem nie mamy ślubu po roku znajomości zaszłam w ciążę. Problem polega na tym że konkurent mnie nie szanuje. Wszystko w mieszkaniu robię sama sprzątam, gotuję zajmuje się synem, kąpię karmie dosłownie wszystko. Jak poproszę o pomoc z jego strony to słyszę boli mnie to tamto jestem zmęczony. Jeżeli nalegam żeby coś zrobić to słyszę zamknij mord* bo tylko mnie wkurwia**, słyszę że jestem idiotka kretynka *****ną, nie raz słyszałam że jestem su*ą, słyszę inne matki sobie radzą i nie stekaja a ja tylko proszę o np pomycie naczyń czy wykąpanie dziecka to już wielka kłótnia. Do pracy również sam się nie przygotuję czuje się jak sprzątaczka, kucharka i służąca. Są sytuacje że proszę go żeby poszedł do sklepu gdzie tam. A z synem od momentu gdy jest na świecie nie był na spacerze. Co chwilę wysłuchuje po co ja z Tobą jestem, jakbym wiedział że jesteś taka nudna to bym na CB nie spojrzał a następnego dnia mogłaś mnie nie wkurwia* to bym nie wybuchnął i tak wymieniać wymieniać i wkoło to samo. A czy to coś złego że proszę o pomoc bądź mówię swoje zdanie jak ja to widzę itp?