reklama

Życiowe pogaduchy

reklama
kinga wspolczucia (nie mialam dostepu do bb jak napilas posta, o tym co sie stalo)
widze, ze chyba sobie jakos radzisz...


z tym radzeniem sobie to nie mam wyjścia po prostu:nerd:. mam dziecko i ono mnie potrzebuje a to trzyma mnie w ryzach. poza tym długa choroba mamy niejako nastawiła mnie na to ze mama nie pożyje długo, choć wbrew temu co myśli większość wcale nie jest mi lżej z samym faktem jej śmierci.
kiedy jeszcze nic nie zapowiadało choroby mamy to po prostu nie mogłam sobie wyobrazić jak to bedzie bez mamy... ale tak serio piszę. bylam z nią mocno związana (nie chodzi tu o jakaś nieodcięta pępowinę). nie byliśmy tylko matką i córka ale i przyjaciółkami, ktore mogły ze soba rozmawiać na "każdy temat". poza tym ja jestem strasznie bojaźliwa i spanikowana i w takich chwilach mogłam zawsze wesprzeć sie mamą. uważałam ze bez niej bym sobie nie poradziła. a teraz nie mam wyjścia muszę radzić sobie sama... i wiem że jakoś poradzę sobie z większymi problemami niż większość ludzi.

no i cały czas mam nawyk dzwonienia do "mamy". kiedy jeszcze żyła a ja tego dnia u niej nie byłam to dzwoniłam do brata (on z nią mieszkał) z zapytaniem o samopoczucie, wymioty, ilośc moczu i takie tam. teraz jej nie widzę przecież codziennie więc co wieczor łapie za telefon żeby dzwonić...
 
:-(
To smutne
...tak trudno gdy odchodzą tak kochni i tak bliscy nam ludzie
Wierzę że sobie poradzisz...dzięki tej fajnej więzi jaka była między Wami, w trudnych sytuacjach życiowych, zawsze bedziesz wiedziała co mama by Ci doradziła.
To wielkie szczescie miec taką mamę!
Teraz trudny okres przed Tobą...
Trzeba trochę czasu żeby tak bardzo nie bolało
 
Jestem,jestem:tak:
Moje male spia;-)Bylysmy na prawie dwugodzinnym spacerku i jak przyszlysmy to sie tylko wysikaly i od razu usnely w lozeczkach przy herbatce;-):-)
A ja mialam sie wziasc za sprzatanie:baffled::rofl2:Ale cos kiepsko mi to idzie:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry