Witam. Długo Spozniala mi się miesiączka, ale to nic takiego, bo mam nieregularne. Postanowiłam zrobić test ( dodam,że razem z narzeczonym pragniemy dziecka). Ogólnie to mam PCOS, nieregularne miesiączki i niedoczynność tarczycy. O dziwo wyszły 2 kreski, więc zrobiłam następny test, żeby się upewnić. Poszłam do gina. Okazało się, że jestem w ciąży, jednak z miesiączki wynika, że to 10ty tydzień, a na USG płód malutki 2mm. Gin stwierdził, że zaszłam później, ale miałam takie delikatne plamienia brązowe i to go zaniepokoilo. Przepisał mi tabletki duphaston, które mam brać 2 razy dziennie. Jednak nie wyklucza obumarcia płodu
zalecił badania B-HCG i kolejna wizyta za 2 tyg. Jeśli płód się nie rozwinie to ja tego nie wytrzymam
Doradźcie mi, któraś z Was tak miała ? Boję się, że poronie, a tak długo się staraliśmy. Pomocy !!

