Dzień dobry Wam
Wczoraj wieczorem łyknęłam nospę i przedzwoniłam do szpitala, ale jak usłyszałam, że jeśli się zdecyduję na przyjazd, to mam się spakować na 2-3 dni, bo musieliby mnie na obserwacji zatrzymać, to jakoś mi przeszło szybko po tej nospie

Jeśli jednak dzisiaj coś będzie nie tak, to pojadę od razu, zwłaszcza, że moje dziecię tak jak do tej pory uwielbiało kopać zawsze i wszędzie i dumnie pokazywało swoje kończyny przez moją skórę całemu światu, tak teraz tylko tyłkiem mi się wypina i robi "aliena" w brzuchu (jeżdżąca gulaja wzdłuż i wszerz). Może ma po prostu coraz mniej miejsca, a może się uspokoiła trochę - nie wiem.