Witajcie !
Bardzo długo tu nie zaglądałam, ale czułam, że muszę poinformować Was jak skończyła się nasza historia.
Od początku 26 tygodnia leżałam w szpitalu, bo pojawił się problem w przepływach do mózgu. Po zabiegu kordocentezy, wyszło, że jest wszystko ok.
W 29+4 tętno obu córek w tym samym czasie spadło o ponad 100 uderzeń na minutę, tego samego dnia była zakończona ciąża. Był spory warkocz z pępowin, dwa węzły prawdziwe + jedna córka owinięta pępowinami wokół szyi.
Dziewczynki mają aktualnie prawie 8 miesięcy. Początki były bardzo trudne,chore wątroby, niedokrwistość...ale teraz mogę chyba powiedzieć, że powoli wychodzimy na prostą.
Jeśli trafi się komuś ta wyjątkowa ciąża, to musi od razu szukać najlepszego specjalisty, który będzie miał wiedzę i sprzęt.
W szpitalu poznałam dziewczynę, która miała ciążę 1k2o , trafiła do szpitala z zaawansowanym TTTSem, bo...jej ginekolog oceniał rozwój ciąży tylko na podstawie wagi płodów. Zero badań przepływów.Nawet nie wspomniał o zagrożeniach.
Także dziewczyny,musicie stanąć na rzęsach, żeby znaleźć najlepszego specjalistę. W razie pytań zapraszam na priv.