• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Białystok i okolice

Obstawiam usk;)
Za przepływ informacji ...
U mnie pierwszy poród - cc u Arciszewskich (ze względu na pośladkowe ułożenie). Oczywiście pełna kultura, panie potem nadskakują, pytają czy zabrać dziecko czy zostawić, jak tylko coś potrzeba - to wciskać guzik przy łóżku, to chwila moment i się pojawiała (choćby przyniosą butelkę wody), pomogą dojść do łazienki. Z każdą zachcianką przyjdą i jeszcze będą się uśmiechać. Na obiad przyniosą kartę dań do wyboru - i jedzenie faktycznie było smaczne. Sale dwuosobowe - każda z łazienką. Ale szczerze mówiąc - właśnie zerknęłam. w cennik - w życiu bym nie dała teraz 3500zł za poród - a spędza się tam 2 noce. Ten czas mija tak szybko, że to wszystko odchodzi w niepamięć, a za tą kwotę niemało można kupić i znieść niedogodności szpitala państwowego.

Drugi poród też miał być u Arciszewskich - cc ze względu na pierwszy poród (jeszcze mieli mi wyciąć bliznowca, który się mi zrobił po pierwszym cc). Ale że moje dziecko stwierdziło, że przyjdzie na świat wcześniej - pozostało mi urodzić "państwowo" - i w sumie potem się cieszyłam z takiego obrotu sprawy, ale początkowo byłam przerażona. Oczywiście na samym początku padło pytanie - cc czy sn (lekarka stwierdziła, że nie może mi odmówić cc ze względu na pierwszy poród cc), ale po moim pytaniu o wybór - to stwierdziła, że skoro dziecko jest małe, to można spróbować urodzić sn - i tak też się stało. Największym problemem w trakcie porodu było to, że w sali nie było nikogo i gdyby nie mąż, który był w stanie kogokolwiek znaleźć, to chyba bym tam zeszła na zawał. Początkowo siedziała jakaś młoda dziewczyna, ale potem i ona znikła... Na anestezjologa też dość długo czekałam (bo ja z tych, co jednak wolą ze znieczuleniem, choć mam dość dużą odporność na ból) i chyba podał mi znieczulenie za późno, bo nie czułam różnicy. Mój poród w sumie dość ekspresowy był - mniej więcej o 3.00 byłam na IP, a urodziłam 7.20. Potem przewieźli mnie na salę ogólną, a syna zabrali na oddział neonatologiczny. I tu znów był problem, bo jak o 11.00 poszłam spytać, co z nim - to tylko słyszałam, że to trzeba pytać lekarza, ale on ma teraz zajęcia ze studentami... Odwiedziny też na oddziale wcześniaków były 2 razy dziennie (bodajże o 11 i o 15). Także pierwszą noc spędziłam sama bez dziecka w sali, gdzie każda dziewczyna miała swoje dziecko przy sobie. I stwierdziłam, że sobie odeśpię - za co potem dostałam ochrzan od położnej laktacyjnej (a że mam niewyparzony język to powiedziałam, że to moja sprawa czy chcę karmić piersią czy mm - no i po tym zeszła nieco z tonu, tłumacząc że dla wcześniaka to ważne). Kolejnego dnia o 11 też się stawiłam na odwiedziny na oddziale neonatologicznym - pielęgniarki pozwoliły przewinąć i nakarmić dziecko. Udało mi się też wówczas spotkać z lekarzem - gdzie dowiedziałam się, że musi jeszcze przeanalizować ile czasu moje dziecko tam spędzi i że ja mogę być na oddziale max 14dni. O godzinie 14.00 tego dnia przywieźli mi syna na salę ogólną!!! I od tego czasu już był ze mną - zabierali go jedynie na badania. Jeśli chodzi o opiekę - wiem, że inne dziewczyny na sali narzekały - ale ja nigdy nie miałam problemu, jeśli czegoś potrzebowałam (głównie chodzi o tabletki przeciwbólowe jak się macica obkurczała). Jak była potrzeba porozmawiać z położną laktacyjną to też nie było problemu. Spędziłam tam 5 nocy - i może nie było takich warunków lokalowych jak na Zamenhofa, ale da się przeżyć. Mnie akurat żadna nieprzyjemność nie spotkała. Najgorszy był ten brak przepływu informacji.

Ale się rozpisałam - nie wiem czy dobrnęłyście do końca. Jakbyście miały jakieś pytania, to postaram się odpowiedzieć.
 
reklama
Wystarczy w usk zapisać się do poradnii patologii ciąży i podpisać tzw koc. Dzięki temu systemowi czy to dyżur ostry czy tępy muszą Cię przyjąć jak coś się dzieje z ciążą.
Zgadzam się w 100 % że lepiej jest rodzić w państwowym szpitalu że względu na szerszą i dokładniejszą diagnostykę. Przede wszystkim bezpieczniej dla matki i dziecka. Zabezpieczenie intensywnej terapii dorosłej i dziecięcej.
Tak jak ktoś pisał w prywacie jak coś się dzieje, niestety ale wiozą do państwowego szpitala.
 
A ja może napiszę swoje doświadczenie 3 lata temu rodziłam dyna i w ciąży borykałam się z nadciśnieniem i co wizyta u swojego gina to dostawałam skierowanie do szpitala i coś se wbiłam w głowę że chcemy do Usk i oczywiście jechałam tam a tam mierzyli je zbadają dołożą jeszcze 2 tabletki od ciśnienia chodź brałam już po 8 dziennie max dawkę posiedzę spadnie i do domu to było tak od 32tyg byłam chyba z 5 razy i za każdym razem to samo w końcu przed weekendem majowym mówię do męża może teraz spróbować bo w domu nadal ciśnienie duże ale bywało większe nie raz sprawdziłam kto ma ostry dyżur i się okazało że wojewódzki nie usk a myślę spróbuję tam bo gin wydzwaniała pytała o ciśnienie i nalegała na szpital zajeżdżam do Wojewódzkiego Pani wzięła dokumenty zmierzyła ciśnienie podłączyła ktg i kazała czekać na korytarzu po chwili przychodzi i mówi Pani na porodówkę ja oczy jak 5 zł ciśnienie nie było tragiczne myślę pomyliła się i to nie do mnie dopiero 35tyd no ale nie to ja na porodówkę położyli mnie na porodówce a tam wszystko nowe sama jedna w sali z mężem jak w domu się czułam a oni położyli mnie tam zbić ciśnienie gdyby się nie udało odrazu by rozwiązali ciążę ale się udało przenieśli na patologie ciąży w sali 3 osoby łazienka czysto wszystko nowe warunki szok dobre na drugi dzień była sobota 29 kwiecień więc przed długim weekendem wszystkich wypisali tylko zostałam ja sama s sali jak królowa łazienka dla mnie itd maślakami że mnie też wypiszą bo ciśnienie żbiki było dobre i był u mnie mąż ją z nim gadam i coś język mi się dziwny drętwy zrobił i gorąco no ale nic dziwnego maz pojechał i przyszła jakąś inną pielęgniarka nie stąd i nie zbyt miła zmierzyła ciśnienie zapisała zabrała kartki burknela pod nosem niech coś robią i za chwilę przyszedł lekarz bo nawet obchodu w sobotę wieczorem nie było i pyta jak się czuje ja że oki tylko ten język i gorąco a on do mnie że wysokie jest ciśnienie i czy się zgadzam na wcześniejsze rozwiązanie ciąży ja takie oczy no tak zgadzam się a co ja się znam za chwilę byłam już na sali operacyjnej po 5 min jak nie dał rady anestezjolog podać znieczulenia miejscowego bo już i żyły pękały z ciśnienie itd uśpili mnie obudzilam sie po wszystkim mały przez chwilę nie oddychał dobrze że spałam ale tak oki był 7 godz w inkubatorze tylko nie ma wad wczesniaczych a ciśnienie było ponad 200 w domu gdybym była już bym go nie zmierzyła bo by błąd wyskakiwał a do głowy by mi nie przyszło że takie duże i tak po 4 dniach wróciliśmy do domu panie też zabrały mi na pierwszą noc małego bo prosiłam bo tak spać się chciało po narkozie warunki i pobyt był super i polecani dzięki temu mam syna gdybym upierała się przy usk pewnie by było źle . Nie wiem kto dotarł do końca bo się rozpisalam. Teraz chodzę do lekarki z usk więc podejrzewam że tam będę rodzic ale jeszcze nie myślę 😁
Miłego dnia piękne 😘
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry