Tak sobie myślę o Twojej sytuacji i no niestety, my tu nie pomożemy jeśli chodzi o diagnostykę, ale nie musisz przepraszać, pewnie każda z nas albo większość by się przejmowała. My się na tym nie znamy, ty pewnie przeczytałaś wszystko co się dało, sama bym tak robiła. Tak naprawdę wszystkie jesteśmy w takiej sytuacji, że dopóki się nie urodzi to na 100 nikt nie wie czy zdrowe. POtem też nikt nie gwarantuje że będzie ok. Można przyjąć dwie strategie - założyć, że będzie dobrze, bo żadne badania poza pomiarami tego pęcherzyka nie wskazały że coś jest nie tak. Może to był jakiś błąd pomiarowy, może u Ciebie po prostu to nie przełożyć się na wady, może tak u innych dziewczyn bywa tak i kończy się dobrze, tylko nie piszą o tym? Ja np nie mam pojęcia jaki miałam ten pęcherzyk i nie wiem czy był ok, więc gin o nim nie mówiła, czy go nie sprawdzała...W niektórych państwach pewnie byś nawet o tym pęcherzyku nie usłyszała. U Ciebie widzę jednak, że jesteś mocno zafiksowana na tym, że będzie coś nie tak, więc ewentualnie można chyba też przyjąć strategię, że może być jakaś choroba i potem się np. miło zaskoczyć. Ale pod tym kątem wybrać dobry szpital z wysokim stopniem referencyjności, przygotować się, że może trzeba będzie się opiekować chorym dzieckiem, przemyśleć strategię przynajmniej z grubsza. Nie wiem, może to przyniesie Ci choć trochę spokoju? Trzymam kciuki za prenatalne i zdrowie maluszka.