My wczoraj byliśmy z Bartusiem na podcięciu wedzidelka i był dramat przez cały dzień i noc. Cały czas płakał, nie chciał pić, do tego nasza dwulatka płakała bo się bała. W nocy o 2 wypił trochę mleczka ale karmiliśmy go strzykawka a rano napił się normalnie już. Baliśmy że się odwodni. Co trochę dawaliśmy mu strzykawką moje mleko ale to jednorazowo 2ml tylko więc to trwało i trwało...
Starsza córka rok temu lepiej zniosła ten zabieg niż Bartuś, ona godzinę po napiła się mleka z cycka, po dwóch coś zjadła. A Bartek nic, tylko płacz, chwila snu ze zmęczenia i dalej płacz i tak przez 12h. I byl cały czas na paracetamolu a mimo to go bolało

na zmianę z mężem go nosiliśmy, drugie w rym czasie nosiło starszą... ciężko się patrzy jak maluszek się męczy. No i póki co karmienie jest gorsze niż przed podcięciem, mam nadzieję że to się poprawi