Zanim urodziłam Zuzię miałam zamiar nie dawac jej słodkiego do drugiego roku zycia.Myślalam wiele nad tym i zdecydowałam,że będę dawała córce ,,słodkie"rzeczy, tylko nie wszystkie (mała nie dostaje lizaków, landrynek, chipsów itp ).W tej chwili Zuzia dostaje coś słodkiego 1-2 razy w tygodniu, czy okazjonalnie, jakieś święta, urodziny. Stwierdziłam,że nie mogę zobić tego córce i ona musi poznac smak makowca np.
Wg mnie ograniczenie słodyczy ma sens.Możliwe,że jak przez dłuższy czas Twój syn nie pozna ich smaku, nie zasmakują mu one nigdy, bo będą po prostu za słodkie. Ale z mojego punktu widzenia/i doświadczenia już, trzeba dziecku pozwolić na pewne rzeczy.W końcu dzieckiem się jest raz a nie ma chyba słodszego widoku od umorusanej buzi czekoladą, no może poza nią samą...Bo były takie sytuacje,że Zuzia się rzucala na słodkie.Poza tym dopóki masz jakąs kontrolę nad tym co Twój syn je możesz wyrobić w nim pewne nawyki, czy gusta kulinarne.I możliwe,że gdy pójdzie do szkoły, nie będzie sięgal po rzeczy które winają jego rówieśnicy.A czekolada nikomu nie zaszkodzi...