Witam,
ja w tym momencie przeżywam podobny koszmar. W ciążę udało mi się zajść w pierwszym miesiącu starań. W 6 tyg. ciąży poszłam do ginekologa potwierdzić. Zrobiono mi usg dopochwowe. Pani doktor powiedziała ze mają bardzo nowoczesny sprzet i od 6 tyg. powinno bić serce. Ale być może do zapłodnienia doszło póżniej więc mam się zgłosic za tydzien. I na kolejnym usg diagnoza: rozmyte zarysy płodu, ciąża obumarła. Aby potwierdzić mam zrobić beta HcG. Jednak w ciągu 7 dni rośnie beta z 17000 do 45000. Idę do innego ginekologa z tym wynikiem to już byl 8 tydzień, kolejne super nowoczene usg dopochwowoe diagnoza - pęcherzyk rośnie ale brak STRUKTUR ZARODKOWYCH. Powinno już być ponoć widać główkę, nóżki no i serduszko. Mam skierowanie do szpitala poniewż może tojuż zagrazac mojemu zdrowiu. Dzień przed szpitalem w desperacji idę jeszcze do innego lekarza, kolejne usg diagnoza ciąża obumarła w 6 tygodniu ciąży. Ide do szpitala w ten czwratek, przynoszę ze sobą wszystkie usg plus beta HcG z poniedziałku - znowu wzrosło do 76000. Lekarze każą czekać do poniedziałku i jeszcze raz zrobić beta HcG. Zadzwoniłam do mojego lekarza który zalecił pilne łyżeczkowanie i mówi żeby się nie łudzić bo to resztki trofoblastu powodują to że beta HcG rośnie. Na domiar złego wyczytałam gdzieś że badanie USG poniżej 10tygodnia ciąży powinno się wykonywać w wyjątkowych przypadkach. I tak się tearz zastanawiam czy to nie to usg spowodowało wszystkie problemy. Następnym razem jeżeli będę w ciąży pierwszy raz pójdę do lekarza w 10 tygodniu ciąży! Jeżeli któraś z Was miła podobne przejścia to proszę odpowiedż. Nie muszę pisać jaki koszmar teraz przeżywam.....