- Dołączył(a)
- 29 Grudzień 2025
- Postów
- 2
Hej dziewczyny! Przychodzę z pytaniem czy któraś z was była w sytuacji, że kilka dni po spóźniającej się spodziewanej miesiaczce test był negatywny, a okazało się, że jesteście w ciąży? Spóźnia mi się trzeci dzień okres, zawsze przed okresem miałam silny pms, zawsze mocne bóle i skurcze podbrzusza, pleców, piersi. W piątek nagle dostałam jakiś chwilowych skurczy w podbrzuszu, były one dosyć odczuwalne, ale chwilowe. W sobotę czułam się jakbym miała tego dnia dostać okres, skurcze podbrzusza i bóle pleców na dole, ale minęły one do południa. Późnym popołudniem poczułam się cholernie zmęczona, tak po prostu jak nigdy choć nic takiego nie robiłam, siedziałam w domu. Spałam i leżałam do wieczora aż poszłam spać. Wczoraj od rana (wybudziła mnie i partnera pewna sytuacja przed 6 rano) jak położyłam się znowu do łóżka szykując się na pójście dalej spać poczułam zapach pierogów ruskich które chodziły za mną większość dnia i cały czas czułam ich zapach (na co akurat nie potrafię znaleźć konkretnego ciążowego wyjaśnienia, ale piszę tutaj wszystko co wydarzyło się przez te kilka dni). Wieczorem miałam duże mdłości i dziś od rana do południa również, zwymiotowałabym gdybym miała czym. Czuję Saharę w buzi i cały czas piję. Ale test wyszedł negatywny (niebieski strumieniowy firmowy z apteki Prima). Okresu jak nie było tak nie ma i nie zapowiada się, mam taki gęsty, mleczno biały śluz w małej ilości, nie miałam żadnych plamień okresowych ani implatacyjnych. Powiem tylko że mój cykl waha się 29-31 dni. Czy to możliwe że mogę być w ciąży? Oczywiście jeżeli nie dostanę danej miesiączki to powtórzę test. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi, to moja taka pierwsza sytuacja, choć jeżeli będzie dzidzia to nie będzie „wpadką”. Pozdrawiam <3