Daj palca, wezmę rękę...
Dostałaś pomoc. Ode mnie, od Kory. Dostałaś ubrania, buty, slodycze, jedzenie, zabawki. Nie wiem, może jeszcze ktoś pomagał oprócz nas. W końcu co więcej jeleni to nie dwóch, nie?
Nie lubię wypominac i nie mam tego w naturze bo pomagam z własnej chęci, ale to co Ty tu piszesz te 7 stron to jest jakiś odlot! : nie pójdę do pracy bo nie chce mi się dojeżdżać, nie pójdę do pracy bo nie mam wykształcenia, nie pójdę do pracy bo dziećmi się zajmuję (gdzie dwoje siedzi w szkole, a syn pewnie w przedszkolu)...
Jeb, zbiórka na 130 tyś. Ty zdajesz sobie sprawę, że na tym forum jest Salsa która ma 2 małych synów i raka od lat? Dziewczyna chora żyje w jakiejś garażo-lepiance, który nazywa domem. Ona na leki zbiera, a nie na spłatę zadłużeń. Myślę, że ona nigdy takiej kwoty nie dobiła. A jej zegar tyka! Jej mąż nie pracuje, bo nią trzeba się zająć. To jest klęska... a Twoja sytuacja to lenistwo, cwaniactwo, nieporadność i wygoda. Szkoda tylko że to dzieci na tym cierpią.