Ech beznadziejny ten weekend... wczoraj pokłóciłam się z M,ale to moje wina , właściwie moich hormonów, ale już jest ok. Oczy mam jak królik , bo normalnie ogarnęła mnie wczoraj godzinna histeria...
a dziś... Siostra pisze do mnie , że mama ma urodzinki w piatek i wymyśliła prezent dla niej - 6 godzin w spa za 500 zł.i we trzy siostry mamy się składać.Powiedziałam jej , ze nie mam takiej kasy i żeby wymyslić cos tańszego a ja dołoże się jak zrobimy zakupy dla małego i zobacze ile zostanie... A ona okazało sie kupiła ten prezent i wyciagneła kase od drugiej siostry i partnera mojej mamy , którego nie znoszę , bo jest beznadziejny i mama płacze przez niego jeszcze wiecej niż przez ojca... Jak jej zapytałam dlaczego nie zapytała mnie o zdanie to stwierdziła , że nie bedzie czekała aż do urodzon aż się zdecyduję i w ogóle nie rozumie o co mi chodzi . Stwierdziła ze to pewnie frustracje ciężarnej i wtedy wzięła mnie k..... i powiedziłam jej parę słów
mam już dość