Kochane jak ja was rozumiem.....:-( Z moją córcią też tak było, nie chciała ssać, pogryzła brodawki, mleka miała mało, wiec "poddałam się" zaczęłam dokarmiać butlą i wiecie co, podziwiam Was, ze sie szybko zdecydowałyście, wiem jaki to dla większosci matek "ból", czułam sie zawiedziona, ze nie potrafię, zrzucałam całą winę na siebie, ze nie umiem moze przystawić, że mleka mało, że nie wykarmie własnego dziecka, do dziś pamietam to sciąganie ręczne mleka, bo laktator miałam kiepski i nie kupiłam sobie lepszego, wiec "pięknie" odciągałam ręcznie, wiecznie byłam zła, nerwowa, czułam sie strasznie....wyczytałam o wszystkich sposobach pobudzenia laktacji, kryzysach i innych i w 4 mies nie karmiłam już prawie wcale, w 5 mies mała ssała z 5 min wieczorem na deser. i był koniec. Każdy sie mnie pytał "to już nie karmisz?!" czułam sie strasznie........ ale za to miałam w domku Największego Najedzonego Aniołka na świecie, okazało się, że mała miała uczulenie na zwykłe mleko miała przepisany Nutramigen-walczyłyśmy strasznie aby chciała to pić ale udało się, zaczęła sie najadać, ustały płacze z głodu, mała spała i jadła!!!
Dziś karmienie piersią mi wychodzi z synkiem, on cudnie ssie, wiec to wszystko zasługa dziecka czy sie uda czy nie uważam! dlatego teraz karmienie piersią sprawia mi dopiero przyjemność. Przy amelce to karmienie butlą dawało mi radość i było przypływem miłości! bo mogłam jej dać to, co potrzebowała i tyle ile chciała.
"Butelkowe mamy" jesteście wspaniałe i dzielne!Tak trzymać.