mialam prwko od miesiaca...wymijalam ciezarowke, ale facet nie chcial dac sie wyminac i cisnal razem ze mna.....jak go juz wyminelam to za szybko odbilam i lekko go zachaczylam...kropilo i bylo slisko...postawilo mnie w poprzeg i wjechalam prosto do rowu, fikolek...samochod kompletnie skasowany, wszystkie szyby pobite...ja pocieta od odlamkow, pas tak szarpnal , ze pekla mi kosc w kregoslupie, ale nie chce myslec co by bylo jak bym go nie zapiela....mysle, ze mnie by tu nie bylo....
moral- zapinac pasy i nigdy nie przeceniac swoich mozliwosci ....bo zycie moze zgasnac w ciagu sekundy....jeden nieprzemyslany ruch i moze nas tu nie byc