Aneta- Ja przekłuwałam u kosmetyczki. Najpierw dzwoniłam do jednej,ale powiedziała, że dziecko musi mieć roczek, więc poszukałam innej w mojej miejscowości, zadzwoniłam, zapytałam, czy przekłuwają dzieciom 7-miesięcznym. Umówiłam się tego samego dnia;-) Zapłaciłam 30 zł i w tym kolczyki, które sama wybierałam. Kolczyki są lecznicze, ze stali chirurgicznej ze ślicznym różowym "brylancikiem"

, muszą być noszone minimum miesiąc. Potem można zmienić, ale nie trzeba;-) Mam ruszać kolczykami-tzn. obkręcać je w uszku i przemywać wodą utlenioną. Ja robie tak, że podkładam wacik i polewam uszko.
Przed przekłuciem popsikała jej uszka zamrażaczem. Płacz był tylko przy przekłuwaniu. Najpierw był szok, płacz i od razu szybko drugie ucho. Przytuliłam ją i zaraz już się śmiała. I od tamtej pory jest już jak gdyby nigdy nic. Nie płacze, nie dotyka uszu, noc przespała normalnie. Teraz leży koło mnie i zaczepia, czyli wszystko jak tak jak zawsze;-)
Ponoć ten wiek, w którym są nasze dzieci jest najlepszy na przekłucie. Dziecko jeszcze nie jest na tyle świadome by ruszać i ciągać uszy, nie śpią na boku i niby zapominają, ale tego to nie wiem;-)
Ja nie żałuję, dodały te kolczyki niesamowitego uroku mojej Mai. Tobie też polecam jeżeli o tym myślisz;-) Podzwoń po kosmetyczkach, na pewno gdzieś was przyjmą i daj znać;-)