Cześć!
Widzę, że dośc mało nas zostało tu tych nierozpakowanych, a przecież jeszcze nie ma połowy miesiąca...
U mnie samopoczucie rewelacyjne, jedyny dół połączony ze zniecierpliwieniem miałam jakiś tydzien temu, a teraz znów jest ok, minęły mi wszystkie skurcze, bóli coraz mniej, poczucie humoru- rewelacja, jedynie z przodu mi jakiś bebzol wystaje

A jak uświadomiłam sobie, że prawdopodobnie ostatni raz w życiu jestem w ciąży i prawdopodobnie ostatnie dni w życiu czuję w sobie ruchy dziecka (wiem jak się za tym później tęskni i jak się miło wspomina), i że wszyscy bliżsi i dalsi traktują mnie teraz tak wyjątkowo,i że ostatnie dni mogę w 100% oddać tylko Piotrusiowi i że może to ostatni taki dzień w życiu, a może dwa.... to jakoś mi się tak rzewnie zrobiło i wcale teraz mi nie jest tak spieszno :-) Jak ma być tak niech będzie:-) Ale wszystkie zniecierpliwione wpuszczam przed kolejkę :-):-)
A mój mąż na tym zjeździe klasowym, fajnie, że pogoda im dopisala, pewnie siedzą przy grillu i wspominają....
Przepraszam, że więcej nie odpiszę, życzę sprawnych rozpakowań tym którym będzie to dzisiaj dane, i spokojnej nocy wszystkim innym dwupaczkom i świeżym mamusiom :-)