Hej dziewczyny.Weekend sympatyczny choć dość męczący.Ze względu na to,ze miałam gościa od pt to w ogóle nie odpoczęłam(sprzatanie,gotowanie,oprowadzanie,zabawianie itd) i dlatego idę za chwilę już spać.W sob wybyłysmy z koleżanką w miasto i po raz kolejny stwierdzam,ze zdziczałam i nie potrafię sie juz bawić.Cały cza sprawdzałam telefon,patrzyłam na zegarek i myślałam o dzieciakach wiedząc,ze sobie smacznie śpią pod okiem taty

Wróciłam do domu ok 1 a kolezanka zjechała o 5


O 6 dzis dziaciaki urzadziły pobudkę,więc wesoło jej nie było

:-)
na-tuska,julisia-oooj jak ja wiem o czym piszecie dziewczynki!!Trzy razy bylam z Kubą w szpitalu(nie licząc 2tygodniowego pobytu po porodzie).Ciężkie to jak cholera no ale cóż-trzeba zasisnąć zęby i wytrzymać.Zawsze jak mnie wtedy dopadał dół to sobie myślałam,ze przeciez nic się takiego nie dzieje,to jest "tylko" diagnostyka.A co mają powiedzieć matki przebywające miesiącami w szpitalach z ciężko chorymi dziećmi?Na chwilę mi zawsze taka myśl pomogla.
na-tuska-będzie dobrze,czas szybko zleci i zaraz będziecie wszyscy w domu z powrotem dużo spokojniejsi,ze z Emilą wszystko OK.
Dominika-zadowolona jestes z niani?cięzko chyba znależć chętna osobę do 2 dzieci co?
Liza-jak weselicho?czekamy na fotkę
Julisia-super,ze juz w domu!!!!Biedna Mili

Sporo się naprzeżywałyście-oby to był ostatni raz!
Nickie-jak zdrówko dzieciaczków?
Spadam kochane,bo od jutra znowu "jazda" a przez ostatnie 3 dni spałam naprawdę bardzo mało.Miłej nocy!!!