E no

,
kakakarolina, widać że za dużo tego bodziaka na ramionach

. No to go położę wieczorem i walnę

.
Malinka, a jakaś straszna tygodniowa dieta

. Koleżanka z pokoju mnie w pracy przekonała. Wzięła się za siebie, zaczęła od tej diety, jeszcze na siłownię chodzi i niknie w oczach. Tak się wylaszczyła. I ja też chcę

. Pierwszy dzień się je tylko owoce, bez bananów, drugi dzień - tylko surowe lub gotowane warzywa (bez kilku, a najlepiej zielone), trzeci dzień - warzywa plus owoce (bez ziemniaków i bananów), czwarty dzień - 3 banany i dowolna ilość odtłuszczonego mleka, piąty dzień - pomidory i gotowana lub pieczona bez tłuszczu pierś z kurczaka/ryba/wołowina, szósty dzień - gotowana lub pieczona bez tłuszczu pierś z kurczaka/wołowina/ryba/indyk plus warzywa (najlepiej zielone), siódmy dzień - warzywa i gotowany ciemny ryż plus soki warzywne. Ponoć 4kg na bank lecą. Pewnie na początku woda z organizmu wylatuje, a nie tłuszcz

, ale od czegoś trzeba zacząć

. A 63kg na wadze z samego rana to fajny widok

. Liczę na jeszcze fajniejszy

.