ja moja tez widze kilka razy w roku, zeby bylo smieszniej, moj maz znosi to gorzej niz ja
Zazwyczaj dostajemy od niej jakies "prezenty", raz przywiozla patelnie ("bo sasiadka z klatki chciala wyrzucic, to wzielam, bo sie wam przyda przeciez, calkiem dobra jeszcze jest"), raz jednorazowke...