• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Jak pogodzić się z myślą o braku drugiego dziecka

Ja na konto infekcji żłobkowych przeszłam na pół etatu... Nadrabiam wieczorami/nocami. Póki co frekwencja żłobkowa młodego jest poniżej 30%.Liczę, że się przez wakacje wychoruje i sezon grupowy nie będzie taki straszny. Pewnie jak zwykle się zdziwię:D więc tak, lepiej przemyśleć też aspekt zawodowy. Ale z ciekawostek dodam, że jak patrzę na zdjęcia w aplikacji żłobkowej, to są dzieci, które faktycznie bardzo rzadko chorują. Nic tylko zazdrościć.
 
reklama
Ja na konto infekcji żłobkowych przeszłam na pół etatu... Nadrabiam wieczorami/nocami. Póki co frekwencja żłobkowa młodego jest poniżej 30%.Liczę, że się przez wakacje wychoruje i sezon grupowy nie będzie taki straszny. Pewnie jak zwykle się zdziwię:D więc tak, lepiej przemyśleć też aspekt zawodowy. Ale z ciekawostek dodam, że jak patrzę na zdjęcia w aplikacji żłobkowej, to są dzieci, które faktycznie bardzo rzadko chorują. Nic tylko zazdrościć.
Druga strona może być taka, że te dzieci dostają przed żłobkiem czopek i są odbierane np. po 6 godzinach 😏 już i takie czary przerobiłam mając swoje dziecko w żłobku. Ja bym tak nigdy nie postąpiła, ale są rodzice którzy nawet w korytarzu żłobka potrafią podać dziecku przeciwgorączkowe 😏
 
Druga strona może być taka, że te dzieci dostają przed żłobkiem czopek i są odbierane np. po 6 godzinach 😏 już i takie czary przerobiłam mając swoje dziecko w żłobku. Ja bym tak nigdy nie postąpiła, ale są rodzice którzy nawet w korytarzu żłobka potrafią podać dziecku przeciwgorączkowe 😏
Nie wiem sama, czopek może obniży gorączkę, ale czy poprawi samopoczucie? A dzieci wyglądają na wesołe (na zdjęciach). Pocieszam się, że każdy musi to przejść, a potem będzie z górki. Inaczej żłobki nie miałyby w ogóle racji bytu. Ja mam jedno dziecko i ręce do ziemi przez te wszystkie choroby :D (które sama też łapię za każdym razem), a co mają powiedzieć rodzice wielodzietni. Jakoś sobie radzą, bo muszą.
 
Nie wiem sama, czopek może obniży gorączkę, ale czy poprawi samopoczucie? A dzieci wyglądają na wesołe (na zdjęciach). Pocieszam się, że każdy musi to przejść, a potem będzie z górki. Inaczej żłobki nie miałyby w ogóle racji bytu. Ja mam jedno dziecko i ręce do ziemi przez te wszystkie choroby :D (które sama też łapię za każdym razem), a co mają powiedzieć rodzice wielodzietni. Jakoś sobie radzą, bo muszą.

Większość rodzin wielodzietnych Ale tak naprawdę czyli +4 minimum uczy dzieci w domu
 
Cześć, ja również nie mam drugiego dziecka, ale niestety nie z braku chęci, nie mogłam zajść w ciążę, wyszło mi niskie AMH, a leczenie zawiodło. Mam zdrowe i wspaniale dziecko, a mimo to czuje straszną gorycz. Mam do siebie ogromne pretensje, że nie znalazłam w sobie siły na drugie dziecko wcześniej, teraz mam 39 lat i niestety brak perspektyw. Pierwsza ciąża była zdrowa i naprawdę wspaniałą, ale mimo to pojawienie się dizecka było dla mnie trudne emocjonalnie i fizycznie, ciężko przeszłam połóg, nie mogłam karmić, przez 3 lata nie mogłam dosc do siebie fizycznie. Pewnie się usprawiedliwiam, no ale nie umiałam znaleźć w sobie sil wcześniej, a jak to zrobiłam to okazało się, że jest za późno, 2 lata prob, starań, leczenia nic nie dało. Czy któraś z Was ma podobne doświadczenia? Sama nie wiem czego szukam, ale siedzi to we mnie straszliwie i nie wiem, czy umiem sobie z tym poradzić...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry