Bardzo Cię podziwiam za cierpliwość.. ja bym chyba stała pod szpitalem i straszyła czym się da, byleby mi to USG zrobili, albo jechała do kogokolwiek prywatnie, żeby potwierdził, że wszystko jest ok.. z drugiej strony to dobrze, że masz takie podejscie, widac, ze Twój lekarz Cię uspokoił, więc...