Ja też mam taką niemoc czasami, że ratuję męża pierogami na parze z biedry, bo nawet mięsa pokroić nie mam siły. Ze sprzątaniem to mam akurat anioła, bo sam ogarnia, ja tylko wstawiam pranie i ewentualnie zmywam no i karmię wszystkie zwierzaki, a na spacery wychodzić nie muszę, bo mamy 60 arów...