Hej. Mam córke, która ma 1,5 roku. Od dwóch miesięcy chodzimy często na spacery bez wózka, lecz ostatnio w ogóle nie chce iść za rękę. Nie mówię o tym, że w parku, bo tam ja puszczam, ale gdy już jesteśmy przy ulicy to wyrywa się, kładzie, histeryzuje. Mało tego zawsze kiedy się budzi to płacze, tylko mam wrażenie, że to raczej wycie wyuczone i do tego w ciągu dnia też często wyje jak jej czegoś nie dam. Np.dzis rysowalysmy i ja nie mogłam mieć nawet jednej kredki, bo mi zabierała, a jak już się uparłam i tłumaczyłam, że trzeba się dzielić, że mama też rysuję, to wycie , bieganie po domu, histeria. Często tłumaczę, spokojnie, przytulam, nawet próbuje dać jej się wypłakać, ale to nie zdaje rezultatu, gdyż nie uspokaja się wcale. Już nie wiem co mam robić, płacze w ciągu dnia w ukryciu z bezradności. A dodam, że też jak coś jest nie po jej myśli, to i potrafi mnie uderzyć, oczywiście zatrzymuje rękę i mówię, że to boli i tak nie można. Nie wiem co robię źle. Żyje już w ciągłym strachu przed tym jej wyciem i całym zachowaniem.