Przeczytałam wątek, chcialam napisać, że wiem co czujesz, ale to nie do końca prawda. Ja miałam koszmarny początek macierzyństwa. Wycie, wicie, brak synu, zmiany atopowe, odziedziczne po mnie. Robiliśmy testy, szukaliśmy prywatnego lekarza, który "zrobi coś" , a nie powie, że to niedojrzałość układu pokarmowego, że dzieci tak mają..
U nas sytuacja bardzo się poprawiła, jakoś jak miał 6m. Wszelkie zmiany skórne początkowo dalo się poskromić mieszanka pasty cynkowej i maści z witaminą A. Podobnie jest u mnie (też mam zmiany w zgięciach łokci, z których sączy się płyn surowoczy), choć teraz generalnie dwa razy do roku mam nawrot. A syn za chwilę kończy 3 lata, zmian brak od jakichś 2 lat.
Ale szukamy dziś przyczyny jego problemów, właśnie w si uderzając..
Nie oburzaj się na kremy przeciwgrzybicze- takie zmiany lubią się nadkarzać to raz, a dwa niektórych lekarzom ciężko odróżnić no grzybice skóry. Ja trafiłam do dermatologa jako dorosła z plamami na ciele, głównie na tułowiu. Takie swędzące, łuszczące się różowe dziadostwo. Padła diagnoza - grzybica. Dostałam maści, posmarowałam się na noc, a po godzinie obudziłam się bliska płaczu, bo wszystko paliło żywym ogniem. Wyskoczyłam z łóżka, nic spędziłam w wannie z chłodna woda..
Syn dostał dobra maśc, robiona w aptece, na niego super działa. Zapobiegawczo krem z ziaji na azs (koniecznie natłuszczający). Ale już to zostało napisane, to metoda prób i błędów..
Bardzo współczuję...
Jesteś bardzo dzielna mama!!