Nie wiem, co to jest, ale jak Jagoda jest przeziębiona, kaszle, albo jak wymiotowała, to wtedy akurat dobrze śpi.
Wczoraj po kąpieli postanowiła się jeszcze 1,5h pobawić. Potem zaczęła kaszleć i bawić się w obcego (czyli ciekło jej i z nosa i z buzi). Do 22 nie umiała porządnie usnąć. Owszem zasypiała, ale co kaszlnęła, to się obudziła i w ryk. a po 22 spała jak kamień. Może już była taka zmęczona, że nic jej nie przeszkadzało w spaniu. Nawet bez smoka zasnęła i bez niego spała. Pobudka była tylko na cyca ok 3.
I znowu pogorszyło się zasypianie. Ryczeć mi się chce jak nadchodzi pora snu. Widać, że chce spać, ale nie umie zasnąć i się wkurza. Ech, szkoda gadać.