aniawa
Fanka BB :)
Mnie dzisiaj wk.... mój ex-mąż. W czwartek pisał do mnie, że chce zabrać małą. Odpisałam mu, że ok., ale jest przeziębiona. On ma w domu małego synka, więc wolałam poinformować. Stanęło na tym, że zobaczymy czy po nią w ogóle przyjedzie. Wczoraj córkę zabrali moi teściowie, żeby mi małego nie zaraziła. Tamtemu idiocie dałam znać co jest młodej i gdzie będzie. Nawet osobiście mu mówiła, że jedzie do dziadków, aby nie zarazić Wojtka. Oczywiście dzisiaj rano zabrał ją do siebie. Kretyn ambitnie się wybierał z nią do kina, bo mu pisałam w piątek rano, że nie jest bardzo chora (wymieniając od razu co jej jest i że ma z nią absolutnie nigdzie nie wychodzić, żeby jej bardziej nie rozłożyło). Wiadomo, wieczorem odwiózł mi dziecko do domu, bo jeszcze jego syn się zarazi. A mój to co? Może być chory! Mało szału nie dostałam. Nie dość, że niepotrzebnie ją ciągał po dworze, gdy mogła zostać u dziadków, to na dodatek mam ją teraz jeszcze bardziej chorą w domu. Jutro chyba zamknę małą na klucz, żeby nie podchodziła do Wojtka. Do tego wszystkiego doszli mądrzy teściowie, którzy, wyprawiając rano dziecko, nie zauważyli, że jest w samej bluzeczce. Sama nie ubrała a oni nie zwrócili uwagi. Na dworze zimno a młoda pojechała tylko w kurtce narzuconej na bluzkę i z gorączką. Ehh, jestem wściekła.

( a to sa tesciowie obecni?czy rodzice ex ?). Zdrowka dla corci