no więc tak. kiedyś spacerowałam z psem (miałam wtedy 16 lat a on 18) wysyłając smsa i zamiast 96 wpisałam 69 bo nr nie miałam wpisanego. no i tak zaczęliśmy pisać do siebie. oczywiście nie braliśmy się na poważnie. tak po ok roku pisania zażartowaliśmy, że przyjedzie no i przyjechał. powiem szczerze... zakochałam się dosłownie od pierwszego wejrzenia. przyjeżdżał najpierw na 1 dzień, później dłużej, tak 1-2 razy w miesiacu na weekend. zawsze z kwiatami przyjeżdżał. wakacje spedzalismy czesc u mnie czesc u niego. po kolejnym roku mi się oświadczył. wtedy oznajmiliśmy ja mamie, że się do nas wprowadza a on, że wyjeżdża do Łodzi na stałe. moja mama oczywiście ze nie ma mowy bo zawale szkołe, maturę (byłam w 2 lo wtedy) a jego mama że w poznaniu jest tyle dziewczyn i zeby dal sobie ze mna spokoj. dlugo walczylismy z rodzicami no ale pozniej minęło im bo widzieli ze sie kochamy. tutaj znalazl prace, z polibudy poznanskiej przeniosl sie na lodzka ja oczywiscie wtedy poprawilam sie w nauce bo taki mi dal warunek ;-) mature zdalam lepiej niz myslalam, poszlam na studia zrobilam licencjat mój mąż inżyniera (zreszta na 5 ten to ma leb) a teraz mamy naszą córeczkę na którą długo czekaliśmy... jesli sie uda to wroce na studia jesli nie to trudno ale trzymamy sie wersji ze wroce. no poki moj maz ma prace to tez chce zebym wrocila bo nauka idzie mi dosc latwo jesli chodzi o przedmioty "medyczne"

