Dziulka - mężuś się spisał. No i te gary pomyte bez upomnienia - szacun :-) U mnie tak bez upomnienia to rzaaadko się zdarza.
A ja przypinam dziś mężowi medal :-) Mały dziś od rana ciągle histeryzował (ostatnio postanowił pobić rekord w tempie rośnięcia ząbków i ledwo 1 mu wyjdzie to już następny się pcha, przez co nasz żywot jest ostatnio dość ciężki), koło 13 ja już nie wyrabiałam, do tego brzuch mnie zaczął kuć, a to już niefajny objaw. Mąż miał dziś jakoś koło 16 z pracy wrócić, ale przyszedł już o 14. Zajął się małym, odgrzał mi obiad, a potem zabrał małego na 3,5 godzinny spacer. Ja sobie w tym czasie odpoczęłam w ciszy i ucięłam 2godzinną drzemkę, która jak dla mnie jest na serio mega luksusem. Przyprowadził małego tuż przed czasem kąpieli, wesołego, roześmianego :-) Super :-) No i jeszcze przyniósł mi śliczny bukiecik kwiatów :-)