reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Ból po poronieniu

Dołączył(a)
6 Październik 2019
Postów
4
Witam was,

Rok temu wyszłam za mąż i okazało się że dostaliśmy najpiękniejszy prezent. Byłam w ciąży wszystko układało się dobrze. Niestety w 9 tyg okazało się że dzieciątko nie rośnie. Minął rok. Myślałam że uporałam się z tym w miarę możliwości, ale od dwóch dni wszystko wróciło. Moja siostra poinformowała mnie że jest w ciąży, a ja nie potrafię się z tego cieszyc. Wrócił ten sam bol, myśli dlaczego nas to spotkało, płacz a nawet zazdrość. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Odsunęłam się od maza, chociaż wiem że robię źle. Nie mam z kim o tym pogadac, wszyscy cieszą się z radosnej nowiny siostry a ja nie chce im sprawiać przykrości...
 
reklama
To chyba nie jest zazdrość tylko ci smutno bo ty straciłas dziecko i każda wiadomość o czyjejś ciąży powoduje że znów się zastanawiasz dlaczego im się udaje a wam się nie udało... Ja czuję to samo półtora tygodnia temu poronilam a teraz dowiedziałam się że moja kumpela jest w ciąży i termin porodu ma dokładnie taki sam jaki ja bym miała gdybym nie straciła ciąży... Ona też rok temu poronila i życzę im jak najlepiej ale gdy ją widzę to od razu mam takie dziwne uczucie w stosunku do niej... Ja wprawdzie mam już jedno dziecko w domu ale i tak bardzo zabolało mnie strata bo to dziecko było wystarane upragnione i cieszylismy się jak wariaci jak dowiedziałam się że poronilam... Cały ten tydzień płakałam ale rozmowy tu na forum dużo mi pomogły i jest lepiej... Pomogło mi tez to że jak najszybciej po odbiorze wyników będziemy się znów starać więc nie odsuwaj się od męża. Porozmawiaj z nim może najwyższy czas zacząć starania... Zawsze będziemy pamiętać o naszych aniołkach ale kolejna ciąża może by pomogła i tobie i mężowi i waszym stosunkom z innymi ludzmi... Nie pozwól żeby uczucia związane z tym że ktoś jest w ciąży psuly relacje z tymi ludzmi
 
Też w kółko zastanawiam się czemu inne donoszą ciąże a ja ją stracilam... Ale tak jak czytałam tu na forum.. Wyniki są ok i nigdy już się nie dowiem czemu tak się stało i w każdym malutkim dziecku które mam w rodzinie widzę moje dzieciątko i może to samolubne że jak najszybciej chce być w kolejnej ciąży ale wiem że na pewno będę pamiętać o moim dzieciatku ale kolejna ciąża pozwoli mi znów z radością spojrzeć na życie. Mimo że mam w sobie tyle smutku i żalu do losu że spotkało nas coś takiego to nie pozwolę żebym zepsuła moim zachowaniem rodzinę która już udało mi się zbudowac
 
Witam was,

Rok temu wyszłam za mąż i okazało się że dostaliśmy najpiękniejszy prezent. Byłam w ciąży wszystko układało się dobrze. Niestety w 9 tyg okazało się że dzieciątko nie rośnie. Minął rok. Myślałam że uporałam się z tym w miarę możliwości, ale od dwóch dni wszystko wróciło. Moja siostra poinformowała mnie że jest w ciąży, a ja nie potrafię się z tego cieszyc. Wrócił ten sam bol, myśli dlaczego nas to spotkało, płacz a nawet zazdrość. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Odsunęłam się od maza, chociaż wiem że robię źle. Nie mam z kim o tym pogadac, wszyscy cieszą się z radosnej nowiny siostry a ja nie chce im sprawiać przykrości...
Twój mąż napewno na swój sposób też to przeżył że straciliscie dziecko... Mój mąż gdy byłam w szpitalu był bardzo opiekuńczy.. Jak wróciłam do domu to niby też ale po kilku dniach myślałam już ze zapomniał bo zachowywał się normalnie.. Byłam na niego wściekła bo ja nie umiałam sobie poradzić i dlatego zaczęłam szukać pomocy na forum.. Porozmawialam z nim i wytłumaczył mi że on cały czas pamięta ale to ze będziemy załamani to nam ciąży nie zwróci i musimy żyć dalej, trzeba pracować żyć spotykać się z ludźmi i że jedyne co możemy zrobić to pamiętać i po szczerej rozmowie postanowiliśmy jak najszybciej starać się o dziecko... Odsunięcie się od siebie niczego ci nie da dobrego... Gdy się szczerze porozmawia z ukochaną osoba to wiele rzeczy wydaje się inne :)
 
Witam was,

Rok temu wyszłam za mąż i okazało się że dostaliśmy najpiękniejszy prezent. Byłam w ciąży wszystko układało się dobrze. Niestety w 9 tyg okazało się że dzieciątko nie rośnie. Minął rok. Myślałam że uporałam się z tym w miarę możliwości, ale od dwóch dni wszystko wróciło. Moja siostra poinformowała mnie że jest w ciąży, a ja nie potrafię się z tego cieszyc. Wrócił ten sam bol, myśli dlaczego nas to spotkało, płacz a nawet zazdrość. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Odsunęłam się od maza, chociaż wiem że robię źle. Nie mam z kim o tym pogadac, wszyscy cieszą się z radosnej nowiny siostry a ja nie chce im sprawiać przykrości...
Też w kółko zastanawiam się czemu inne donoszą ciąże a ja ją stracilam... Ale tak jak czytałam tu na forum.. Wyniki są ok i nigdy już się nie dowiem czemu tak się stało i w każdym malutkim dziecku które mam w rodzinie widzę moje dzieciątko i może to samolubne że jak najszybciej chce być w kolejnej ciąży ale wiem że na pewno będę pamiętać o moim dzieciatku ale kolejna ciąża pozwoli mi znów z radością spojrzeć na życie. Mimo że mam w sobie tyle smutku i żalu do losu że spotkało nas coś takiego to nie pozwolę żebym zepsuła moim zachowaniem rodzinę która już udało mi się zbudowac
 
[/QUOTzdaje sobie sprawę że szczera rozmowa by pomogła ale mam wrażenie że mój mąż nie chce na razie dziecka. Kiedy tylko zaczynam ten temat to on mówi że jeszcze nie przyszedł na to czas że jeszcze trochę poczekajmy j tak w kółko. Obecnie pracujemy za granicą i wykańczamy dom. Tylko że mnie to wcale nie cieszy i mam wrażenie że prędzej wykończe siebie. A jak mu o tym mówię to on myśli że żartuję bo ogólnie jestem bardzo twarda osoba i żądło mówię że nie daje rady. Prawie wcale.
 
To chyba nie jest zazdrość tylko ci smutno bo ty straciłas dziecko i każda wiadomość o czyjejś ciąży powoduje że znów się zastanawiasz dlaczego im się udaje a wam się nie udało... Ja czuję to samo półtora tygodnia temu poronilam a teraz dowiedziałam się że moja kumpela jest w ciąży i termin porodu ma dokładnie taki sam jaki ja bym miała gdybym nie straciła ciąży... Ona też rok temu poronila i życzę im jak najlepiej ale gdy ją widzę to od razu mam takie dziwne uczucie w stosunku do niej... Ja wprawdzie mam już jedno dziecko w domu ale i tak bardzo zabolało mnie strata bo to dziecko było wystarane upragnione i cieszylismy się jak wariaci jak dowiedziałam się że poronilam... Cały ten tydzień płakałam ale rozmowy tu na forum dużo mi pomogły i jest lepiej... Pomogło mi tez to że jak najszybciej po odbiorze wyników będziemy się znów starać więc nie odsuwaj się od męża. Porozmawiaj z nim może najwyższy czas zacząć starania... Zawsze będziemy pamiętać o naszych aniołkach ale kolejna ciąża może by pomogła i tobie i mężowi i waszym stosunkom z innymi ludzmi... Nie pozwól żeby uczucia związane z tym że ktoś jest w ciąży psuly relacje z tymi ludzmi
Bardzo mądre słowa. Wiem że to nie moze popsuć relacji z moją siostra. Jesteśmy bardzo zżyte. Nie dałam jej odczuć że coś jest nie tak ale w środku poczułam bardzo silny ból. Mam nadzieję że już niedługo będę potrafiła się cieszyć jej szczęściem razem z nią. Tak jak ona pomagała mi w kiedy ja tego potrzebowalam. A Tobie życzę wszystkiego dobrego i pomyślności w staraniach. Trzymam kciuki
 
Wiem co czujesz , gdy ja straciłam dzieciątko w 8tc moj m dostał telefon od kolegi, ze zostaje ojcem a mój m ma być chrzestnym... serce mi pękło..... widok ciężarnych, widok małych dzieci powodował płacz. Unikałam nawet zakupów bo nie potrafiłam przejść koło pułek z dziecięcymi artykułami .... po 5 mc wróciłam do pracy a tam co koleżanka obwieszcza , że jest w ciąży... wszystko sprawiało przykrość, nawet reklamy w tv z pieluchami.... i też zazdrościlam i nadal zazdroszczę innym..... uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdybym w tedy urodziła nie miałabym teraz dobrej pracy i własnego mieszkania... a tak mam lepszy start gdyby dziecko miało się pojawić.... trzeba zamknąć stary rozdział! Pomysł , że wiesz , że możecie mieć dzieci więc odczekać i starać się dalej. Trzymam kciuki .
 
Może on po prostu boi się że mogłoby się powtórzyć albo coś... Mężczyźni w większości chyba są oporni w wyjaśnianiu swoich poglądów... Czasem my uważamy że on się wycofał z czegoś a tak naprawdę boją się o nas a nie umieją tego bezpośrednio powiedziec.. Ja też z natury jestem osobą która nigdy nie pokazuje że coś ja dotknęło... Tak już mam że wolę być uważana za wredna i ostra niż za osobę słaba.. Ludzi trzymam na dystans i ciężko mi przyznać się do słabości... W moim małżeństwie to ja jestem ta silniejsza która zawsze widzi wyjście z sytuacji... A strata dziecka sprawiła że momentalnie się rozsypalam... A im bardziej mąż mówił że jestem silna i dam radę się pozbierać tym bardziej ja płakałam.. A tu znalazłam pomoc bo rozmowa z kobietami które wiedzą co czujesz pomaga najbardziej. Mam nadzieję że jak najszybciej Twój mąż dojrzeje do decyzji o podjęciu starań też trzymam za Was kciuki
 
reklama
Wiem co czujesz , gdy ja straciłam dzieciątko w 8tc moj m dostał telefon od kolegi, ze zostaje ojcem a mój m ma być chrzestnym... serce mi pękło..... widok ciężarnych, widok małych dzieci powodował płacz. Unikałam nawet zakupów bo nie potrafiłam przejść koło pułek z dziecięcymi artykułami .... po 5 mc wróciłam do pracy a tam co koleżanka obwieszcza , że jest w ciąży... wszystko sprawiało przykrość, nawet reklamy w tv z pieluchami.... i też zazdrościlam i nadal zazdroszczę innym..... uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdybym w tedy urodziła nie miałabym teraz dobrej pracy i własnego mieszkania... a tak mam lepszy start gdyby dziecko miało się pojawić.... trzeba zamknąć stary rozdział! Pomysł , że wiesz , że możecie mieć dzieci więc odczekać i starać się dalej. Trzymam kciuki .
Witaj
Ja tez jak widzę małe cieci albo ciężarne to czuję się rozchwiana ale u mnie to chyba nie zazdrość tylko pustka.. Masz rację trzeba zamknąć stary rozdział.. Wyplakac się trzeba ale zamykanie się w swoim świecie chyba nic dobrego nie da.. Pamiętać będziemy do końca życia ale wierzę że to nienarodzonego dzieciątko gdzieś tam jest i patrzy na nas i na pewno nie chciałoby żeby ich mama płakała cały czas bo żadne dziecko nie lubi jak mama płaczę... Mnie najbardziej dotyka kiedy widzę rodziny w których jest alkoholizm i inne przypadłości i tacy rodzice mają dzieci gromadami dzieci same się wychowują i nie mają praktycznie żadnej stabilizacji i takie osoby strata nie dotyka a rodzice którzy pragną dziecka i wszystko by dali żeby mieć i dobrze wychować to mają problemy i to jest dla mnie niezrozumiałe ale życie jest niesprawiedliwe i nic nie poradzimy... Najważniejsze to ujrzeć światełko w tunelu podnieść się i starać się żyć dalej... Trzymam kciuki żeby maleństwo się pojawilo
 
Do góry