W kwestii migdałów i wycinania. My zdecydowaliśmy się wyciąć trzeci migdał u Moniki. Nie dość, ze ciągle katar, choroby to jeszcze do tego uszy jej się zapychały tak, że ledwo słyszała. Po zabiegu (3 lata temu) jest dużo lepiej jeśli chodzi o chorowanie. Wiadomo łapie infekcje ale w większości obywa się bez antybiotyków. Teraz czekamy na kolejny zabieg - drenaż uszu. Termin mamy az na przyszły rok, ale ostatnio widzę dużą poprawę w tym zakresie - tzn. już jej się tak mocno uszy nie zatykają więc kto wie czy do terminu się nie okaże, ze zabiegu już nie potrzeba. Tez chodzimy do szpitala do lekarzy i tam na miejscu robimy wszystkie badania.
Niko tez miał przez pewien czas powiększony trzeci migdał ale o dziwo pomogły krople i pomimo, że skierowanie na zabieg było to jednak nie usuwaliśmy. U niego jest to związane z alergią i pani doktor stwierdziła, że jeśli mu się ładnie sam obkurczy to na siłe nie usuwamy.
A z własnego doświadczenia to powiem jeszcze, ze jako dziecko non stop chorowałam na anginy. W momencie gdy skończyłam 18 lat poszłam do szpitala i powiedziałam, żeby mi usunęli te paskudne migdały. Od tamtego czasu nie mam już angin, na zapalenie oskrzeli nigdy nie chorowałam. Przeważnie dość mocno przechodzę przeziębienia i często ale to też nie biorę żadnych uodparniających lekarstw.
Dzieci starsze faszeruję tranem i to takim który zawiera zarówno Omega3 jak i Omega6. Natomiast alergolog stwierdziła, że tran to nic innego jak wit. D i tak naprawdę to większa jest nasza wiara w jego działanie niż prawdziwa skuteczność w podwyższaniu odporności

Ale dziewczyny biorą póki co. Mały jest tylko na swoich lekach bo te uodparniające to mu nic nie dają, a podanie szczepionki jest kłopotliwe bo mogłabym to zrobić tylko w lecie kiedy na 100% nic mu nie jest. W innych porach roku co chwile coś więc nawet nie byłoby kiedy podać.