Cannella

trzeba być dobrej myśli

powiem Ci,że mi o wiele łatwiej się żyje jak nie myślę tak intensywnie o dzidziusiu

generalnie moja sytuacja się skomplikowała,ale zaczęłam się zastanawiać co ze studiami? chciałabym je skończyć..co z pracą, która w sumie kocham (to regionalnej nie nawidziłam),ale dziewczyny uwierzcie

jak przychodziła do mnie babeczka i ja ją ubierałam, a ona wychodziła szczęśliwa z tą iskierką życia w oku

ile razy dostałam kwiatki, kawę, słodkości

nawet kilka razy ofertę pracy

ale najcenniejszymi komplementami były słowa moich stałych klientek, które pytały się o mnie i przychodziły na zakupy zgodnie z moim grafikiem, jedna śmiała się,że małżeństwo jej uratowałam..

innym razem przyszedł mąż mojej stałej klientki z kwiatkiem i podziękował,że się jego żoną zajęłam


a kobitce wystarczyło godzinkę poświęcić

miała ciężką sytuację, bo po porodzie wpadła w depresje

jak przyszła do mnie do sklepu nieumalowana, rozczochrana w dresie i z wózkiem pomyślałam " o matko! jak tak ma macierzynstwo wyglądać to ja rezygnuję"

ale podeszłam do Niej

pomogłam

część ciuchów dałam jej na moją zniżkę, potem poszłyśmy razem do sephory (tam też dostała zniżkę

bo moja koleżanka akurat na zmianie była) dziewczyny

to dla tej pani Kasi kopniak w tyłek był

jak ostatnio weszła do sklepu nie poznałam jej! dziewczyny! zupełnie inna kobieta! wcześniej szara myszka, a teraz! dumnie pierś wypięta, oczywiście nasze ciuchy

umalowana, manicure a przede wszystkim szczęśliwa! a jaki Szymuś (jej synek) zapatrzony w mamusie

dla takich chwil kochałam tam pracować

spędziłam tam praktycznie ostatni rok życia

i podejrzewam,że pracowałabym tam znacznie dłużej

dlatego w sumie chcę gdzieś dalej pracy szukać...choć w większości sklepów nie kładzie się takiego nacisku na kontakt z klientem jak u nas

ale chyba potrzebuję tej ludzkiej energii

to jest coś niesamowitego

i nie do opisania
