reklama

Ciąża- niepewność i strach

Drogie dziewczyny,
byłam wczoraj na usg- według wyliczeń jestem w 7 tc, natomiast wielkość zarodka to zaledwie 4-5mm, ciałko żółte trochę za duże a pęcherzyk w normie. Widział też jak to określił - pulsowanie zarodka.
Kolejna wizyta w środę, o ile do tego czasu nie umrę ze strachu... :(
Podobno mam się nie martwić, ale lekarz ostrzegł mnie przed poronieniem (byłby to drugi raz).
Nie zlecił wykonania bety, nie dał żadnych leków na podtrzymanie- może już wiedzial, że jest źle? ! :(
Doradzicie coś?
 
reklama
reklama
A ten poniedziałek widział akcje serca? W środę już nie? Bo pisałaś że przedtem było pulsowanie. Z tym odrzuceniem obumarlej ciąży to różnie bywa... Ja chodziłam 2 tyg z taka, ale fakt, miałam wcześniej drobne plamienia.
Skonsultowalabym z trzecim lekarzem.
 
Hej!
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Jednak ja nie mam dobrych wspomnień z czasu gdy nie można czegoś dostrzec na ekranie ;/ Przy drugiej ciąży, (poronionej) miałam też różnych lekarzy. Było tak, że poszłam w 7 tc i nic nie było widać, jajo 25 mm, lekarz na NFZ powiedział, że puste jajo i nic nie widać. Tyle, że ja na ekran spokrzałam i coś mi mignęło na ekranie i stwiedził " no jakby chciał to by siętutaj cżłowiek czegoś doszukał", ale kazał wyjść i iść do swojego lekarza prowadzącego. Poszłam do kliniki ze świetnym sprzętem 2 dni póżniej. Lekarz swietrził, że jest pulsowanie, ale na razie słabo serduszko bije, ale możliwe, ze to początek dopiero. Za tydzień miałam znowu wizyte u innego lekarza i ona nadal widział pulsowanie, ale nie mógł sprzętem wyhaczyć akcji serca. Dziwna srapwa. Na ostatnim USG już nie było akcji serca. U mnie akurat była wada Trisomia 16, o któej dowiedziałąm się po badaniach genetycznych. U mnie zakończyło się to źle, ale nie jest powiedziane, że u Ciebie tak będzie. Ja radzę po prosty podchodzić to tego wszystkiego z lekkim dystansem. To dla Ciebie bardzo stresujący czas teraz. Liczę i trzymam kciuki aby wszystko było ok. Jest znacznie więcej historii, które dobrze się kończą. My czasem po prostu za dużo chcemy wiedzieć na "już". :) czasem trzeba cierpliwie poczekać. Trzymam za ciebie kciuki.

Ps. nie napisałam swojej historii aby Cię straszyć, ale chciałam wiedzieć, że takie rzeczy też się zdarzają.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry