Florentyna
Fanka BB :)
cześć dziewczynki
dochodzę do siebie po oddaniu roboty i zdziwiona jestem, że nie mogę się wyzbierać. No ale jak się robi w 3 miesiące coś, na co powinno się mieć przynajmniej rok, a w dodatku pracuje się z dziecięciem przy cycu, to organizm musi zmobilizować wszelkie rezerwy, a potem regeneracja trwa.
Wykonaliśmy zresztą akcję - chciałam być na formalnym odbiorze prac, a to gdzieś prawie na Ukrainie ( no tuż przy granicy). No i pojechaliśmy z Maksiem, który był cudowny zarówno podczas pobytu w hotelu jak i podczas formalnych spotkań z inwestorem itp. za to okazało się, że nie znosi jeździć samochodem po ciemku... Ratowaliśmy się Mozartem, piszczącą żyrafą, gryzakiem z pozytywką i dzwonkiem na niedźwiedzie. Skończyło się na stworzeniu małej orkiestry z butelki po mineralnej, puszki po orzeszkach, dzwonka, kosmetyczki i łyżeczki... W desperacji próbowałam nawet zatkać młodego cycem bez wyjmowania z fotelika...
Wróciliśmy do domu, robota oddana, jest chwila oddechu to się zaczął cyrk ze zwierzętami. Pies ma coś ze skórą - wet obejrzał i kazał wykąpać. Nie wiem, jak to się stało ale bydlę samo wskoczyło do wanny. Kąpałam wczoraj wieczorem - nadal jest mokry. W dodatku kot jakiś marny...kocica jest bardzo stara i to chyba po prostu jej dolega. Ledwie powłóczy łapami, jeść nie chce, a co gorsza nie pije. Byliśmy z nią na kroplówce właśnie, zobaczymy...
dochodzę do siebie po oddaniu roboty i zdziwiona jestem, że nie mogę się wyzbierać. No ale jak się robi w 3 miesiące coś, na co powinno się mieć przynajmniej rok, a w dodatku pracuje się z dziecięciem przy cycu, to organizm musi zmobilizować wszelkie rezerwy, a potem regeneracja trwa.
Wykonaliśmy zresztą akcję - chciałam być na formalnym odbiorze prac, a to gdzieś prawie na Ukrainie ( no tuż przy granicy). No i pojechaliśmy z Maksiem, który był cudowny zarówno podczas pobytu w hotelu jak i podczas formalnych spotkań z inwestorem itp. za to okazało się, że nie znosi jeździć samochodem po ciemku... Ratowaliśmy się Mozartem, piszczącą żyrafą, gryzakiem z pozytywką i dzwonkiem na niedźwiedzie. Skończyło się na stworzeniu małej orkiestry z butelki po mineralnej, puszki po orzeszkach, dzwonka, kosmetyczki i łyżeczki... W desperacji próbowałam nawet zatkać młodego cycem bez wyjmowania z fotelika...
Wróciliśmy do domu, robota oddana, jest chwila oddechu to się zaczął cyrk ze zwierzętami. Pies ma coś ze skórą - wet obejrzał i kazał wykąpać. Nie wiem, jak to się stało ale bydlę samo wskoczyło do wanny. Kąpałam wczoraj wieczorem - nadal jest mokry. W dodatku kot jakiś marny...kocica jest bardzo stara i to chyba po prostu jej dolega. Ledwie powłóczy łapami, jeść nie chce, a co gorsza nie pije. Byliśmy z nią na kroplówce właśnie, zobaczymy...


piszę od starego, może mi naprawi potem mojego grata. 