A, Anko - miałam napisać że zazdroszczę. Nasze dzieci jak się zdaje na podobnym etapie - Maks też ma silne parcie na samodzielność przy jedzeniu, tyle że on przy tym paprze nieziemsko. Najczęściej jedziemy na dwie łyżki, które ja na zmianę ładuję i podaję do łapki. Maksio już pięknie trafia z łyżką do paszczy, tylko że czasem zamiast łyżką chce jeść łapami i to niekoniecznie to co się do łapowania nadaje. Wiąże się to z na przykład plaskaniem łapka w kaszce. A jak się zniecierpliwi to je "na psa" albo, co gorsza, podnosi talerzyk i zakłada go sobie na głowę. Ostatnio w ten sposób jadł buraki, potem musiałam go wsadzić pod prysznic, miał je nawet w uszach.
Kłaczku - no cóż mogę napisać - trzymajcie się.