Generalnie od poniedziałku czuję się rewelacyjnie...i po cichu Wam powiem, że seks nie pomaga...hehe...w wywołaniu porodu![]()
he, he..ale tez nie szkodzi
narobiłas mi smaków, ale co zrobić, stary w robocie, a wieczorem na pewno wszystko mi "opadnie" 
Andzike no to korzystajcie z pieknej pogody bo ponoć na wekend znowu deszcze
..tradycja
i zdrówka dla mamy
Flo, ale ksiązka to ma chyba inny tytuł, nie? fakt postaci jest mnóstwo, mój stary to ogarnia ja nie do końca
Mój bachor dzis wyszykowany na bóstwo do żłoba, wymknał się rano na taras, po kilku minutach poszła dalej w teren i była unużana w błotku i piachu, no i awantura, bo przeciez na hałdzie piachu u sąsiadów jest super, gdzież to zabierac dziecko, myć i przebierać


straszny łobuziak, ale taka jest ostatnio aparatka, praktycznie ni epłacze i ni emarudzi tylko odkrywa świat, myślałam, że będe tęsknić za takim kochanym malutkim niemowlakiem, ale sie nie da, bo bachor jest coraz to kochańszy i właściwie morda mi się cały czas smieje jak na nia patrzę:-) cudnie się wyuczyła, bo zaraz po kąpieli, wypiajmy razem butle kaszki ( pod korek - 250 ml to za mało) potem pokazuje palcem na łóżeczko, wkładam ją tam nieśpiącą, daję buziaka i ona sobie tam sama zasypia konferując z misiami i książeczkami, życ nie umierać, kochany bachor:-)idę coś na obiad wymysleć, chociaz strasznie mi się nie chce gotowac dziś, jakoś rozleniwiona jestem, miałam pudelka rano, potem gabinet i jeszcze wieczorkiem tereier tybetański na fryzowanie przychodzi....robota jest:-)A Zoyka gdzie, rypie???


