kłaczek
Fanka BB :)
Melduje sie nieprzytomnie. U nas zawsze jakas akcja musi sie wykluc... Wczoraj, Rajmund wstal po 3 nocy, czyli pospal 4 godzinki tylko, zadzwonil telefon i dowiedzialam sie ze on jedzie do Dover. SAM?? NO WAY! Po 3 nocach po 12h w pracy i 4h snu?? 800km?? Pieronem spakowalam termos kawy, karton soku i mineralke, kilka pamperow, drozdzowke, chalke, paczke paluszkow slonych, kilka kanapek i pognali. Problem mial Przemo, taki fajny kolega. Wracal z Pl i przy zjezdzie z promu spadl mu z dachu bagaznik - taki dachowy bagaznik na samochod. Zaladowany jak cholera to i puscila nozka. Tyle ze spadajac uszkodzil przednia szybe... No i nie mieli jak sie ruszyc bo boxu na auto juz sie nie dalo zalozyc, a ekipa opiewala na 2 doroslych, 2 nastolatkow i niemowlaka. Szybki dogadalismy ze oni sa zaopatrzeni, pieluch, jedzenia itp. nie potrzebuja, tylko nie maja jak sie zabrac. Dogadali sie z celnikami i ochrona, ze przyjedzie po nich samochod z przyczepa, wjedzie do portu, zabierze bagaznik. Na miejscu okazalo sie ze cyrk na kolkach - zmienila sie zmiana, jedni drugim nic nie powiedzieli, absolutnie nie chcieli wpuscic Rajmunda z autem na teren portu. Mnie z malym jasne ze nie, bo maly bez ID, ale my moglismy spokojnie poczekac w poczekalni dla pasazerow, byle nie za dlugo przeciez bo juz bylo pozno, poczekalnie tez zamykaja na noc. Rajmund czekal, Przemo tam negocjowal, mnie krew zalewala, w koncu juz bylam zdecydowana isc, zrobic totalna wioche byle mi tylko pokazal ktos, gdzie stoi auto Przema i komu dac w ryj. Mlody wypuszczony z fotelika dostal glupawki. Latal jak dziki, twardo wybieral sie na parking, zaprzyjaznial z kim popadlo (szczegolnie z 2 facetami, ktorzy mieli laptopy), zaczepial ludzi, ale glownie probowal nawiac na parking, co nie bylo dobrym pomyslem. Zdazylam juz nawet dogadac sie z jakims Peruwianczykiem i dograc mu prom do Francji. W koncu cos ruszylo do przodu. Okazalo sie ze Rajmunda nie wpuszcza, ale wywiezli bagaznik na parking. W ogole jaja sobie robili... Przemo mial ze soba 2 dzieci z pierwszego malzenstwa, przyjechala po nich jego ex, ale Anglicy nie pozwolili jej zabrac dzieci, nim CALE auto nie wyjechalo z portu. Podobnie nie puscili Jagody z malym. Zadne z nich nie moglo odejsc od auta, nie moglo wyjsc np. do miasta, polazic gdzies, isc na kawe. Po prostu mniodzio. Ale widzialam (tyle co z autostrady, ale zawsze) troszke poludniowej Anglii i stwierdzam, ze przyszlo nam mieszkac w tej szpetniejszej okolicy.
https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/1001112_10200557835653844_878851043_n.jpg
https://sphotos-a.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/1239629_611429915575835_2121357825_n.jpg
https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/1001112_10200557835653844_878851043_n.jpg
https://sphotos-a.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/1239629_611429915575835_2121357825_n.jpg
- siedział na podłodze wrzeszcząc wściekle na całe gardło, a w końcu ugryzł książeczkę i cisnął nią przez pół pokoju.
Cos gotuję robie soki z jeżyn rosna w ogrodzie piękne bezkolcowe no i zaczynaja dojrzewać winogrona też soków porobię może ze dwa balony wina ale niech jeszcze trochę powisza będą słodsze.Poziomki coś mi wyżera i nie wiem czy to jeż bo M przyniósł jeża( ponoć pogromca ślimaków )czy może jakies ptaszydło.A ja bym chętnie do Zakopca sie wybrała nie byłam tam 20 lat ,a Bieszczady sa piekne o każdej porze roku i latem i zima i wiosna i jesienią one pachną one czarują widokami :-)

